|
Esco - 2008-11-29, 15:20 Wstęp Wielu spośród żyjących zasługuje na śmierć. A niejeden z tych, którzy umierają, zasługuje na życie. Czy możesz ich im obdarzyć? Nie bądź tak pochopny w ferowaniu wyroków śmierci. Nawet bowiem najmędrszy nie wszystko wie. — John Ronald Reuel Tolkien, Władca Pierścieni. Drużyna Pierścienia ![]() Prawa autorskie do znaku Ravenloft™ posiada firma Wizards of the Coast, Inc., właściciel gry RPG "Dungeons & Dragons". Jakiekolwiek użycie logo Ravenloft™ oraz innych zastrzeżonych znaków towarowych, produktów oraz własności intelektualnej należącej do osób trzecich mają charakter niekomercyjny. Esco - 2008-12-16, 09:45 Poszukiwacze koszmarów odwiedzają dziwne, odległe miejsca. Dla nich są starożytne katakumby i rzeźbione mauzolea koszmarnych krain. Wspinają się na oświetlone blaskiem księżyca wieżyce ponurego zamku Ravenloft i schodzą po czarnych, pokrytych pajęczynami stopniach do uśpionych pod gruzami zapomnianych miast Necropolis. Nawiedzone lasy Kartakass i odległe wzgórza Invidii są ich świątyniami, brną również wśród złowrogich śniegów Lamordii, i przez grzęzawiska nawiedzonej wyspy Souragne. Prawdziwym jednak majstersztykiem horroru, gdzie przeszywająca do szpiku kości zgroza jest koszmarem samym w sobie i przyczyną istnienia, są pradawne, samotne grobowce w najdalszych, upalnych zakątkach Har'Akir. Tam bowiem mroczne elementy siły, samotności, groteskowości i śmierci łączą się, tworząc istną perfekcję ohydy... ![]() Wszyscy Podróżowali przez spustoszony pogromem kraj, nie raz napotykając na drodze na wstrząsajace pogorzeliska lub zmierzajace w strone dymiących kominów kolumny więźniów. Najbardziej przerażający widok stanowiły jednak niewielkie, nie malowane, drewniane chaty stojące z dala od wędrownych szlaków, zazwyczaj na podmokłym trawiastym stoku lub przylegające do gigantycznego występu skalnego. Setki lat spędziły w tych miejscach, podczas gdy winorośle położyły się wokoło nich, a drzewa rozrastały się, stając się coraz bardziej strzeliste i bujne. Obecnie były prawie niewidoczne, tonąc w przepychu zieloności i bezpiecznym cieniu, niemniej okna o maleńkich szybkach wciąż gapiły się w wyrazie szoku, jakby mrugały w zabójczym otępieniu, które nie dopuszczało doń szaleństwa pogromu, tłumiąc wspomnienia niewyobrażalnych koszmarów. W takich właśnie chatach mieszkały pokolenia dziwnych ludzi, którym podobnych świat ten nigdy nie widział. Wyznający posępne i tajemnicze wierzenia, przez które stali się wyrzutkami swej własnej rasy, ich przodkowie poszukiwali wolności w leśnych ostępach. Tu właśnie potomkowie Vistanich mogli działać swobodnie, nie skrępowani restrykcjami swych pobratymców, i oddawać się barwnym fantazjom ich własnego swiata. Oderwani od zdobyczy cywilizacji, moc owych cyganów skierowała się szczególnymi torami, a w skutek izolacji, okrutnych represji oraz nieustannej walki z nieustępliwą naturą odezwały się w nich mroczne, dotąd ukryte cechy z prehistorycznej głębi ich spuścizny. Zaczęli coraz szerzej stosować magię, co doprowadziło do obecnej katastrofy czystek etnicznych. Teraz jedynie milczące, uśpione, zapatrzone chaty w lasach mogły opowiedzieć o tym wszystkim, co było ściśle zatajane, a nie należały one do rozmownych i niechętnie przerywały swą kojącą drzemkę, która pomagała im zapomnieć. Riccardowi wydawało się, że litościwym gestem byłoby zburzyć wszystkie te chaty, musiały one bowiem często śnić... ![]() Do jednego z takich domów, przywiodła ich w pewne jesienne popołudnie silna ulewa; deszcz był tak zimny, że nawet najgorsze schronienie stanowiło wybawienie. Podróżowali już od jakiegoś czasu, w poszukiwaniu pewnego sekretnego przejścia, znajdującego się w rozwidleniu rzek, zwanym "Wężowym Językiem". Nie wiedzieli jednak gdzie dokładnie, i czy w ogóle ono istniało. Stanowiło dla nich jednak jedyną szansę na powót do domu, toteż nie zważali na odległą, niejasną oraz problematyczną naturę swej wędrówki, i pomimo nie sprzyjającej pory roku podróżowali bez narzekania. Tak oto znaleźli się na całkiem opuszczonej drodze, którą wybrali, by dostać się skrótem do Wężowego Języka, gdy daleko na Wzgórzach złapała ich paskudna ulewa, a jak okiem sięgnąć nie było żadnego innego schronienia prócz starej, odrażającej, drewnianej chaty, która mrugała na nich zaspanymi oczyma okien spomiędzy dwóch pozbawionych liści wiązów, opodal kamienistego pagórka. Leżący na uboczu, z dala od drogi, dom ów nie wywarł na nich dobrego wrażenia. Szczerze mówiąc, budowle mające dobrą aurę nie łypią na wędrowców tak dwuznacznie i niepokojąco - Riccardo w swych podróżach po Invidii nie raz stawał w sytuacjach, które stanowczo przestrzegały go przed odwiedzaniem podobnych miejsc w przyszłości. Niemniej siła ulewy przemogła wszelkie skrupuły i nie zawahali się skierować się w górę trawiastego, zachwaszczonego wzniesienia do zamkniętych drzwi, które wydały im się zrazu tak sugestywne i tajemnicze. Nie wiedzieć czemu, niejako z założenia przyjęli, że dom był nie zamieszkany, aczkolwiek gdy się zbliżyli, nie byli już tego tacy pewni. Bo choć ścieżkę przed domem porastały wysokie, bujne pokrzywy, ktoś wydeptał w nich ściezkę do głównych drzwi. Miejsce to nie było więc tak całkiem opuszczone... Qrchac - 2008-12-16, 13:01 ![]() Riccardo Carvoli Był cały przemoczony, widok domu napawał go zarówno nadzieją na chwilę odpoczynku jak i obawą przed tym co mogą tam napotkać. Wpatrywał się w szydercze oblicze budynku jakby próbując przeniknąć to co mogą tam zastać. Kolejny podmuch wiatru ciskający mu w oczy deszcz i przenikający odzienie zmusił go do działania. - Chodźmy do środka, jednak trzeba zachować czujność. W takich miejscach podróżnym często zdarzają się nieprzyjemne wypadki. Ruszył do drzwi domu rozglądając się dookoła. Gdy był już przy nich zapukał. - Czy jest ktoś w środku? Możemy wejść i ogrzać się przy ogniu? Jesteśmy strudzonymi wędrowcami. Mimo wszystko trzeba zachować pewne maniery. Jeśli ktoś tutaj mieszka to nie można wchodzić jak do siebie. Asx - 2008-12-16, 13:01 ![]() Vincent Przez długą chwilę z opuszczoną głową przyglądał się ścieżce. Stojąc bez ruchu, czuł, jak woda powoli przedziera się przez kolejne warstwy odzienia, coraz bardziej lepiącego się do ciała. Zadrżał, po czym spojrzał pytająco na towarzyszy. Ci, na przekór nadziejom, wydawali się równie nieprzygotowani na ewentualne spotkanie, co on. "Wspaniale..." - pomyślał, skupiając wzrok na Riccardzie. ten zaś niemal natychmiast odpowiedział na niezadane pytanie. - Oczywiście - odpowiedział na ostrzeżenie i wykonał przed sobą kilka szybkich gestów, po czym dodał: - Miejmy nadzieję, że falkovniańczycy nie pukają... ------ Beguiling Influence Morel - 2008-12-16, 15:29 ![]() Marcalla Smoczyca mocniej naciągała na głowę kaptur. Co prawda deszcz nie przeszkadzał jej tak bardzo jak innym, ale zimno już tak. Kiedy Ricardo skierował się w stronę domu, ta z zaciekawieniem spojrzała gdzei mają nocowac, lub przynajmniej przeczekać tą wodną nawałnice. Kiedy mężczyzna zapukał stała spokojnie z tyłu, bacznie przyglądając sięrozwojowi sytuacji, gotowa zareagować w każdej chwili. Rhiannon - 2008-12-16, 19:54 ![]() Laoghaire Od kiedy tylko odpuścili miasto, druidka czuła się znacznie lepiej. Co prawda świadectwa pogromów wciąż robiły na nije ogromne wrażenie - Laoghaire nie rozumiała co popycha ludzi do takich zachowań i nie chciała rozumiec. Wkrótce po opuszczeniu miasta znalazła sobie nowego towarzysza - sporego jaszczura, którego nazwała Saghead, co znaczy strzała. Tęskniła za Morrigan, ale pogodziła się z jej utratą. Była już kompletnie przemoczona, kiedy dotarli do domku. Niezbyt podobał jej się ten pomysł - nie wiedziała dużo o tych ludziach, ale to co słyszała nie nastrajało jej dobrze. Odsunęła od siebie niemiłe myśli - głupie przesądy. Domek jak domek. Czekała na jakąś odpowiedź. Esco - 2008-12-16, 22:19 Wszyscy Riccardo, zamiast od razu pchnąć drzwi, zapukał, a gdy to uczynił, ogarnął go niezrozumiały niepokój. Czekając na szorstkim, omszałym kamieniu służącym jako próg, zajrzał do pobliskich okien i w szyby transomu nad nim, by stwierdzić, że choć stare, rozchybotane i niemal matowe od brudu, żadna nie była stłuczona. Budynek musiał być przeto zamieszkany pomimo swego odosobnienia i ogólnego zaniedbania. Pukanie i nawoływanie, pozostało wszakże bez odpowiedzi, toteż spróbowawszy raz jeszcze, poruszył zardzewiałą klamką i stwierdził, że drzwi były otwarte. Wewnątrz znajdował się niewielki westybul o ścianach, z których odpadał tynk, a od wejścia popłynął ku nim słaby, lecz nader nieprzyjemny odór. Na wprost wznosiły się wąskie schody z niewielkimi drzwiczkami z boków, prowadzącymi zapewne do piwnicy, podczas gdy po lewej i prawej stronie znajdowały się zamknięte drzwi do pokoi na parterze. ======================================================== Vincent udane rzucenie Beguiling Influence Qrchac - 2008-12-16, 23:16 ![]() Riccardo Carvoli Czul ja na karku dostał gęsiej skórki. Jak on nie lubił takich miejsc. Czy to nie mogła być karczma? Na przykład taka jak Cycata Monica z jednego z miast w których bawił, gdzie obsługują kelnerki jak nazwa wskazuje (i bynajmniej nie chodzi o imię)? To zawsze musi być jakaś zapyziała, śmierdząca budowla z nawiedzonymi przez zło (byłymi lub obecnymi) lokatorami? To jego szczęście... Wszedł do środka i wciągnął z niechęcią powietrze aby dowiedzieć się skąd dobywa się ów nieprzyjemny zapach. - Jest tu ktoś? - tym razem zdanie powiedział również w mowie Vistanich i równie głośno. Jeśli nie usłyszy odpowiedzi (na tyle długo aby uznać, że nikogo nie ma lub ktoś się przed nimi chowa), to szuka jakiejś mocnej deski/kija i po chwili chce zaryglować wejście do piwnicy. Smoczycy wskazał na pokoje aby je sprawdzić i dotknął palcem ust aby nakazać wszystkim absolutną ciszę. Morel - 2008-12-17, 08:25 ![]() Marcalla Smoczyca skinęła tylko głową i delikatnie, powoli dobyła swojego miecza. Wywinęła młynka na próbę i ruszyła w stronę drzwi prowadzących do pokoi. Podeszła do pokoju po lewej, ustawiając się przy ścianie z mieczem w pogotowiu i nacisnęła klamkę. Esco - 2008-12-17, 10:51 ![]() Wszyscy Marcalla weszła do małego pomieszczenia o niskim sklepieniu, słabo oświetlonego nawet mimo dwóch okien - szyby były bowiem brudne - którego wystrój był iście spartański, żeby nie powiedzieć prymitywny. Wyglądało to na pokój dzienny, znajdował się tu stół, kilka krzeseł oraz ogromny kominek, na obramowaniu którego tykał antyczny zegar. Riccardo po cichu zabarykadował wejscie do piwnicy jakąś deską i ruszył w ślad za smoczycą. Jego zainteresowanie wzbudziła panująca tutaj, widoczna w każdym szczególe, aura archaiczności. Dom był - jak sam stwierdził - pełny reliktów przeszłości, w całym bowiem pomieszczeniu nie natrafił na chociażby jeden przedmiot noszący postrewolucyjną datę. Najwidoczniej jednak opuszczono go dawno temu. Laoghaire rozglądając się po pokoju, poczuła narastającą w niej awersję, którą po raz pierwszy wzbudził posępny widok fasady domu. Nie potrafiła powiedzieć, czego się lękała ani co wzbudziło w niej tę odrazę - niemniej tutejsza atmosfera zdawała się przesiąknięta nieprzyjemną wonią bluźnierczej starości, odrażającego okrucieństwa i tajemnic, które powinny popaść w zapomnienie. Nagle ich uwagę przykuł niemożliwy do pomylenia odgłos kroków w pokoju powyżej. W pierwszej chwili zdumieni i zaskoczeni, zważywszy na fakt, że ich wcześniejsze pukanie do drzwi i wołanie pozostało bez odpowiedzi, natychmiast domyślili się, że gospodarz musiał nie usłyszeć ich z powodu burzy, toteż z mniejszym już zaskoczeniem przysłuchiwali się krokom na trzeszczących drewnianych schodach. Stąpanie było ciężkie, aczkolwiek osobliwie ostrożne, co, zważywszy na ciężki chód, wydało im się trochę niepokojące... Przez szum ulewy i bębnienie deszczu o szyby usłyszeli jakieś gardłowe słowa dochodzące z góry, ale nie mogli zrozumiec o czym mówiono. Riccardo nastawił uszu, ale stwierdził jedynie, ze mówiono po falkovniańsku. W pewnym momencie rozległ sie delikatny plusk i coś rozprysło się na nosie Marcalli. Odruchowo potarła twarz. Pomyślała, że to deszcz przecieka przez deski na piętrze... ale przecież jego krople nie są czerwone... Mała czerwona smuga błyszczała wyraźnie na dłoni smoczycy... ==================================================== Riccardo nie udany test Listen (DC:15, rzut:9, skill+1) Asx - 2008-12-17, 15:54 ![]() Vincent Rozglądał się po pomieszczeniu, nieco zawiedziony. Po raz kolejny "środki ostrożności" okazały się zbędne. Zdziwiło go trochę, ze Riccardo rygluje drzwi do piwnicy, ale nie miał ochoty reagować w żaden sposób. Ciężkie kroki i głosy dobiegające z góry zaniepokoiły go. Nie znal języka ani zwyczajów Vistanich, ale naszło go przeczucie, że coś jest nie tak... - Co, jeśli zastaniemy tu kogoś innego niż domowników? - zapytał cicho, uswiadomiwszy sobie istnienie innych możliwości. Qrchac - 2008-12-17, 16:54 ![]() Riccardo Carvoli Znieruchomiał i wpatrywał się sufit. Dopiero kiedy odezwał się Vincent spojrzał na niego i przysunął się do niego. Wzruszył ramionami i powiedział szeptem - Nie wiem, zależy na kogo trafimy. Jeśli na najemników, jak się obawiam to pewnie... Nie dokończył tylko potarł się po szyi, jednak w tym kontekście było to bardzo sugestywne. Dalej nasłuchiwał i szukał schodów na górę, gdzie mógł pojawić się ich "współlokator". Rhiannon - 2008-12-17, 18:01 ![]() Laoghaire W tym miejscu było - lub też jest - coś paskudnego. Nie umiała tego nazwać, ale wyczuwała to wyraźnie. Nawet jeżeli tam na górze byli tylko mieszkańcy, to i tak nie wróżyło to dobrze. Co tu się mogło stać? ~Fios ruda a fhái. Uważaj~ zwróciła się do Saghead, ktory przezornie stał tuż koło niej. Zwierzę wyglądało na zaniepokojone, jak i ona. Ciekawe, czy wie więcej od nich? Esco - 2008-12-17, 23:09 ![]() Wszyscy Riccardo ostrożnie, krok za krokiem, wspinał się po schodach, aby ujrzeć "współlokatora", jak w myślach go nazwał. Osobliwy smród stawał się nie do wytrzymania i powoli do maga docierało już, z kim ma do czynienia... W progu stanął osobnik o tak szczególnym wyglądzie, że gdyby nie bitewne doświadczenie, bez wątpienia Riccardo krzyknąłby w głos. Wielki, łysy i odziany w łachmany gospodarz, swą postawą i wyglądem wzbudzał jednocześnie odrazę i respekt. Musiał mieć dobrze ponad osiem stóp wzrostu i pomimo blizn po wielu ranach oraz sladu przebytych chorób wydawał się silny i potężny. Jego niebieskie oczy, choć odrobinę przekrwione, zdawały się niewytłumaczalnie bystre, czujne i przenikliwe. Pomimo upiornego, niechlujnego wyglądu mężczyzna wywarł na nich piorunujące wrażenie. Jego abnegacja czyniła go odpychającym i natarczywym. Nie potrafili stwierdzić, w co był odziany, aczkolwiek w ich mniemaniu ubiór jego stanowiła masa strzępów i łachmanów sięgających aż do cholewek wysokich, ciężkich butów; brak zamiłowania tego mężczyzny do czystości był niemal nie do opisania. Riccardo zaklął w myślach - wiedział już kim, a raczej "czym" był ich "gospodarz". Zza jego pleców dochodziła rozmowa po falkovniańsku, która stała się teraz wyraźniejsza i Riccardo słyszał dwa gardłowe głosy (a więc było ich tu co najmniej trzech!) które obiecywały, że oszczędzą komuś życie, jesli doprowadzi ich do swoich pobratymców. Było to tak charakterystyczne dla tych istot - jedyne co ceniły one ponad zabijanie - znęcanie się nad ofiarami, podstęp i zdradę... Wygląd istoty oraz wzbudzony przezeń instynktowny strach przygotował ich na jawne przejawy wrogości, dlatego też nieomal zadrżeli, zdumieni i poruszeni niesamowitą absurdalnością, kiedy gospodarz odezwał się do nich ludzkim głosem, choć pełnym okrucieństwa i złośliwości. Mówił bardzo dziwną i rzadką odmianą falkovniańskiego dialektu, który, jak sądził Riccardo, od dawna już był nie używany G-g-gulp... Frische fleisch... - troll przełknął ślinę. Qrchac - 2008-12-18, 14:04 ![]() Riccardo Carvoli No to pięknie, pomyślał. - Trolle... może być ciężko. Mruknął do towarzyszy i zaraz rozpoczął inkantację. Dobrze zdawał sobie sprawę, że im szybciej zaczną działać tym większe mają szanse na przeżycie. ==================== Zbroja maga Ice Knife: dmg 2d8+4 - 2DEX (troll) Morel - 2008-12-18, 17:02 ![]() Marcalla Maracalla przekrzywiła kilkkukrotnie głowę, aż ochydne trzaśnięcie kości w karku dało znać o tym, że wszystkie wskoczyły na swoje miejsce. Zajmijcie się pozostałymi, załatwcie tych z tyłu a etgo paskudę zostawcie mnie - jak coś, będę krzyczeć. Usmiechnęła się paskudnie i wysunęła przed swoich przyjaciół, jednak tak, aby nie przeszkodzić Riccardo w rzucaniu zaklęcia. Pokiwała palcem w stronę Trolla i szepneła: No chodź malutki - puszczając do niego oko. Asx - 2008-12-18, 17:24 ![]() Vincent Troll był jedną z ostatnich rzeczy, jakie spodziewał się tu zastać. Zdecydowanie bardziej prawdopodobny wydawał mu się partol najemników - jednych z tych, z którymi "miał okazję" się zetrzeć niedługo po przybyciu do tego świata. Mimo sporego zaskoczenia nie trwał zbyt długo w osłupieniu. Zwłaszcza, że reakcja Riccarda zamykała kwestię dyplomacji... - Ty chyba żartujesz...! - krzyknął do Marcalli, jednocześnie ustawiając się w odpowiednim miejscu do oddania strzału. ----- Eldritch Blast(Troll) x2? Rhiannon - 2008-12-18, 22:11 ![]() Laoghaire Nie była zbyt ciekawa co powiedziłą do nich troll. Nie miało to większego znaczenia. Zmartwiła się, że było ich więcej. - Fan siar, zostań - poleciła jaszczurowi. Szybko rzuciła czar, potem już uważniej, celując za plecy trolla i tak, aby nie zranić Marcalli, wyczarowała kulę ognia i rzuciła. Liczyła, że dosięgnie pozostałych dwóch. ------------------------- Rzuca - Barkskin, Flaming Sphere Esco - 2008-12-19, 18:59 ![]() Wszyscy Riccardo poczuł mrowienie gdy lśniąca bariera otoczyła go swoja mocą. Poczuł adrenalinę którą nadnercza wpompowały do żył. Wszystkie nerwy były napięte a umysł alarmował o śmiertelnym niebezpieczeństwie, mag dosłownie cały się zjeżył. W duchu dziękował, że trolle były w swej normalnej postaci - te bestie potrafiły przecierz zmieniać swój kształt i przybierać wygląd zwykłych, niewinnych ludzi! Rzucił naprzód lodowym ostrzem, które zmaterializowało się w jego ręku, ale wiedział - walczył z tymi bestiami nie raz - że nie będzie to wystarczające aby powalić stwora. Przerażenie ogarniało go, że za drzwiami czekaja jeszcze dwa kolejne... dobrze, że przynajmniej nie był tu sam. Marcalla wyszła naprzód, skupiając na sobie całą uwagę trolla. Stwór ruszył naprzód. Wielkie, masywne ramię, grubości uda półsmoczycy, śmiegnęło tuż przed jej twarzą. Potwór warknął gdy poczuł wbijające się w żebra lodowe ostrze Riccarda. Jego głowa wystrzeliła naprzód a szczęki zacisnęły się na przedramieniu Marcalli, zostawiając głębokie, piekące szramy. Dziewczyna z trudem wyszarpnęła rekę z paszczy potwora. Warlocka zdumiała postawa półsmoczycy - chciała samotnie stawić czoła wyższemu od niej o dwie głowy, i dwukrotnie szerszemu trollowi. Od razu wypalił w stwora dwie strugi promieni, i po całym domu przetoczył się ryk, gdy zaklecia trafiły w cel. Stwór jednak zaczął szybko regenerować swe rany, co trochę zaniepokoiło Vincenta... Laoghaire poczuła jak jej skóra twardnieje, przybiera kolor i fakturę drewna. Po chwili całe ciało kobiety pokryło się korą. Następnie w jej dłoniach pojawiła się płonąca kula, która poszybowała, pozostawiając za sobą smugę nagrzanego powietrza, trafiając w końcu w stwora, który ze wzgledu na wąskie przejście i swoje gabaryty, nie miał szans jej uniknąć. Poparzenia, jakich doznał nie zaczęły się zabliźniać, co dobrze dla nich rokowało - znaczyło, że potwór nie mógł zregenerować tych ran... ===================================================== Riccardo udane rzucenie Mage Armour Riccardo +4 AC Riccardo udane rzucenie Ice Knife Dread Troll #1 rany (15) Dread Troll #1 -2 DEX Vincent udane rzucenie Eldritch Blast Dread Troll #1 rany (5) Vincent udane rzucenie Eldritch Blast Dread Troll #1 rany (12) Laoghaire udane rzucenie Barkskin Laoghaire +2 AC Laoghaire udane rzucenie Flaming Sphere Dread Troll #1 rany (8) Dread Troll #1 Regeneration (5) Dread Troll #1 nie trafia Marcalli (AC:21, Att.+12, rzut 6) Dread Troll #1 nie trafia Marcalli (AC:21, Att.+12, rzut 3) Dread Troll #1 trafia Marcalle (AC:21, Att.+7, rzut 17) Marcalla rany (8) Morel - 2008-12-20, 09:34 ![]() Marcalla Marcalla skrzywiła się na widok tego, co zrobił jej troll. W zamkniętym pomieszczeniu nie był w stanie w 100% rozwinąć swoich umiejętności - po za tym spalenie miejsca w którym chciało się nocowac nie było najlepszym pomysłem.... Natychmiast jednak otrząsneła się i zupełnie już skoncentrowałą sięna Trollu. Natychmiast wykonała dwa cięcia ukośnie poprzez klatkę piersiową przeciwnikia, uważała także, aby jednak pozostac poza zasięgiem jego kłów i pazurów. ===== Dodge Dread Troll #1 Attack Dread Troll #1 Asx - 2008-12-20, 20:41 ![]() Vincent "Więc to jest ta słynna regeneracja..." - pomyślał, z niesmakiem spoglądając na zasklepiające się rany trolla. Przeklął się w myślach za dotychczasowy brak zainteresowania rozwojem swych umiejętności, po czym ponownie wyciągnął rękę w kierunku trolla, by ponownie zaatakować w odpowiednim momencie. ----- 2x Eldritch Blast(Troll #1) Qrchac - 2008-12-21, 12:48 ![]() Riccardo Carvoli Troll był wymagającym przeciwnikiem, jednak nie aż takim, żeby wszyscy koncentrowali się na atakowaniu jednego, jeśli w pobliżu były jeszcze inne. Tym razem z jego ust popłynęła pojedyncza inkantacja. ================= Lesser orb of fire (2d8+5 dmg) - Troll #1 Rhiannon - 2008-12-27, 22:57 ![]() Laoghaire Nie było dla niej miejsca obok walczącej Marcalli. Nie chciała od razu tracić wszystkich czarów - przecież to było dopiero pierwszy z trolli. Szybko rozejrzała się po wyposarzeniu domu. Potrzebowala solidnego kawałka drewna i jakiejś szmaty. Mogła to wszystko nasączyć oliwą. Chciala spróbować przygotować pochodię. Widziała które rany trolla się nie goją - te od ognia. Esco - 2009-01-04, 21:03 ![]() Wszyscy Płonąca kula śmignęła nad głową smoczycy zostawiając za sobą smugę falującego, rozgrzanego powietrza i eksplodowała w celu sypiąc snopem iskier. Potwór zawył i zasłonił twarz przedramieniem, na moment przed tym jak spadło uderzenie ostrza Marcalli. Potężne rąbnięcie mieczem, jakie wyprowadziła półsmoczyca, przecięło muskuły i kości, zagłębiając się w piersi stwora. Odcięta ręką z głuchym łoskotem upadła na deski podłogi. Powietrze rozdarły jeszcze dwie smugi wystrzelone przez czarnoksiężnika i wtedy stwór zachwiał się i runął na podłogę... ===================================================== Riccardo udane rzucenie Lesser Orb of Fire Dread Troll #1 rany (17) Marcalla trafienie krytyczne Dread Troll #1 (AC:18, rzut:19, att.+9) Dread Troll #1 rany (21) Marcalla nie trafia Dread Troll #1 (AC:18, rzut:15, att.+0) Vincent udane rzucenie Eldritch Blast Dread Troll #1 rany (7) Vincent udane rzucenie Eldritch Blast Dread Troll #1 rany (7) Dread Troll #1 śmierć Asx - 2009-01-04, 22:37 ![]() Vincent - Aarrhhh - warknął z satysfakcją, po czym zgiął się wpół, opierając ręce na kolanach i głęboko odetchnął. Był lekko zawiedziony, co dało się odczytać z jego twarzy. "Muszę się skupić..." - pomyślał, po czym wyprostowawszy się, powiedział: - A więc jeden z głowy... co teraz?. Qrchac - 2009-01-05, 00:25 ![]() Riccardo Carvoli Przez głowę Riccardo przewinęły się słowa kaprala Wolfa ze szkoły oficerskiej, które słyszęli przed każdymi ćwiczeniami: Ja szybko myślę, szybko mówię a wy macie się szybko uwijać. Miał nadzieję, że nawyki i tutaj zadziałają podobne szybkie słowa i posłuchają go. - Marcalla nie odchodź od drzwi, blokuj je tam, tak będzie tylko jeden a nie dwa na raz. Reszta wali tym co ma najmocniejszym - najlepiej ogień, nie ma innej możliwości. Rozpoczął inkantacje kolejnych czarów. Może nie najmocniejszych ale chyba wystarczających. W jego dłoni zaczęła tworzyć się kolejna kula płynnego ognia. ====================== 2x Lesser Orb of Fire (2d8+5 dmg) - Troll #2 Morel - 2009-01-05, 08:33 ![]() Marcalla Półsmoczyca skinęła głową w stronę Ricarda i mocniej chwyciła swój miecz. Wyprowadziła szybki atak po skosie, od barku, aż po biodro, po czym zwinęła się w obrocie, natychmiast wyprowadzając szybkie pchnięcie w okolice pachwiny. Starała się także robić to co mówił Ricardo - stała jako pierwsza, mniej więcej w progu, tak aby nie utrudniać innym rzucania czarów (na tyle ile się da), ale blokując jednocześnie potwora, aby nie wyszedł za daleko, robiąc miejsce swojemu koleżce. ===== Dodge Troll #2 Attack Troll #2 Rhiannon - 2009-01-05, 16:15 ![]() Laoghaire Odetchnęła z ulgą, kiedy troll padł. Skierowala płonąca kulę tak, żeby zaiwsła tuż za progiem, wewnątrz pokoju - nie wiedziala dokładnie, gdzie są następni przeciwnicy, a chciała wyrządzić tym czarem jak najwieksze szkody. Upewniła się, że jaszczur jest z dala od walki - nie był sensu narażac go w walce z ogromnymi stworami. Druidka nie chciała rzucać następnych czarów - nie miala ich na tyle. Stała na uboczu, mając nadzieję, że pozostali nie poczytają jej tego za złe. Asx - 2009-01-05, 18:16 ![]() Vincent "Najmocniejsze, co mam..." - pomyślał, spojrzawszy z niesmakiem na dłoń. Następnie, westchnąwszy, poszedł za pozostałymi i stanął w miejscu dogodnym do oddania kolejnego strzału. ----- Eldritch Blast(Troll 2) Esco - 2009-01-17, 11:00 ![]() Wszyscy Wszystko potoczyło się błyskawicznie. Ujrzeli masywne ciało potwora, który widząc co stało się z jego kompanem zawył w ślepej furii i zaszarżował wprost na nich. Zewsząd posypały się zaklęcia i przez chwilę całą komnatę wypełniły rozbłyski oślepiającego pomarańczowo-żółtego i fioletowo-białego światła. Nozdrza wypełnił odór siarki i palonego mięs i włosów. Potwór wpadł z przerażającym impetem pomiędzy nich, rozrzucając ich niemal na boki. Zatrzymał się dopiero, gdy miecz Marcalli wbił się w jego pachwinę. Spojrzał w dół z zaskoczeniem - jego własny rozpęd spowodował, że miecz przebił jego nogę na wylot. Podniósł głowę i jego wąskie złe oczy napotkały wzrok półsmoczycy, która próbowała wyszarpnąć broń z rany. Na jego pysku pojawił się sadystyczny uśmiech... Dwa potężne, muskularne ramiona, równocześnie wystrzeliły w kierunku smoczycy. Poczuła wstrząs uderzenia i eksplozję bólu, gdy pazury wdarły się głęboko w jej brzuch. Wijąc się w agonalnym bólu poczuła jak potwór podnosi ją wysoko, ponad własną głowę. Nagle z potwornym rykiem szarpnął ręce w obydwie strony jednocześnie, zasypując komnatę deszczem kropelek krwi i odłamanych smoczych łusek, wysyłając Marcalle na ścianę... ===================================================== Riccardo udane rzucenie Lesser Orb of Fire Dread Troll #2 rany (17) Riccardo udane rzucenie Lesser Orb of Fire Dread Troll #2 rany (18) Marcalla trafienia Dread Troll #2 (AC:18, rzut:15, att.+9) Dread Troll #2 rany (12) Marcalla nie trafia Dread Troll #2 (AC:18, rzut:7, att.+0) Laoghaire podtrzymuje Flamng Sphere Dread Troll #2 udany rzut obronny (DC:16, rzut:12, Ref.+6) Vincent udane rzucenie Eldritch Blast Dread Troll #2 rany (5) Vincent udane rzucenie Eldritch Blast Dread Troll #2 rany (9) Dread Troll #2 trafia Marcalle (AC:23, Att.+12, rzut 12) Marcalla rany (7) Dread Troll #2 trafia Marcalle (AC:23, Att.+12, rzut 16) Marcalla rany (10) Dread Troll #2 używa Rend Marcalla rany (12) Esco - 2009-01-17, 11:03 Bo nie umiera się za owce ani za kozy, ani za domy, ani za góry. Albowiem rzeczy trwają nawet wtedy, kiedy nic nie jest za nie składane w ofierze. Umiera się zaś po to, żeby ocalić tę niewidzialną więź, która je wiąże i przemienia w jedną ojcowiznę, w królestwo, w znajomą, rozpoznawalną twarz... -- Antoine de Saint Exupery, Twierdza Marcalla Wstrząs i niewypowiedziany ból chrzęstu łamanych kości. Osunęła się po ścianie w dół, na deski podłogi. Mokro.., wszystko było skąpane w jej krwi. Spojrzała w dół obłędnym wzrokiem na ranę i załkała... półprzytomnym, krótkim zwierzęcym odruchem próbowała jeszcze jakby wcisnąć wszystkie lepkie, śliskie wnętrzności z powrotem... Opadła do tyłu opierając się o ścianę. Świat zawirował i wiedziała, że zaraz odpłynie i że to już koniec. Na deskach podłogi tej starej, ciemnej chaty, czuła jak nadchodzi po nią posępny żniwiarz. W uszach słyszała już cmentarną melodię piszczałki, jaką dla niej grał... ============================================== Marcalla udany rzut obronny na zachowanie życia (DC:15, rzut:13, Fort.+6) Marcalla udany rzut obronny na zachowanie przytomności (DC:15, rzut:11, Fort.+6) Esco - 2009-01-17, 11:28 Riccardo, Laoghaire i Vincent Z przerażeniem patrzyli jak stwór unosi do góry i niemalże rozrywa dosłownie na strzępy ich przyjaciółkę. Marcalla wylądowała z gruchotem na ścianie, po której osunęła się w dół niczym szmaciana lalka, zostawiając na niej ogromną, szeroka smugę krwi. Patrzyli w osłupieniu jak w drgawkach próbowała umieścić swoje własne wnętrzności na powrót w jamie brzusznej. Żyła jeszcze i była przytomna... Riccardo zadziałał pierwszy. Chciał podbiec do Marcalli ale zatrzymało go kłapnięcie potężnej paszczy, której najezony ostrymi kłami pysk zatrzasnął sie przed jego twarzą. Teraz on był celem. Poczuł w nozdrzach odrażający zapach z jego pyska, odór gnijącego mięsa... Laoghaire ze strachem zauważyła jak pierwszy - w ich mniemaniu martwy troll - podnosi się z desek podłogi. Jedyną, pozostałą mu ręką podniósł własne obcięte ramie i przyłożył je do kikuta. Druidka z przerażeniem patrzyła jak kończyna stwora przyrasta spowrotem... ================================================ Dread Troll #2 nie trafia Riccardo (AC:26, Att.+6, rzut 7) Dread Troll #1 Regeneration (5) Dread Troll #2 Regeneration (5) Morel - 2009-01-17, 12:00 ![]() Marcalla Półsmoczyca spoglądała na przyjaciół. Nie mogła nic zrobić, nie była w stanie się ruszyć i ledwo oddychała, każde uniesienie zmasakrowanej klatki piersiowej sprawiało jej ból. Mogła tylko leżeć i patrzeć na wysiłki jej towarzyszy. A kiedy zauważyła pierwszego z trolli jak wstaje, wiedziała, że te wysiłki raczej będą daremne... A śmierć zbliżała się do niej powolutku, lecz nieubłaganie. ~Arghhh nie poddawaj się głupia *cenzura*!!!!~ Zawyła w jej umyśle smocza natura - kobieta zebrałą resztki sił - postanowiła nie poddawać się, jak nakazał smok. Asx - 2009-01-17, 12:59 ![]() Vincent "Szlag, szlag, szlag..." - z przerażeniem powtarzał w myślach, spoglądając to na jednego, to na drugiego trolla. Jednak już po krótkiej chwili wszystko zadziałało tak, jak powinno. Krew zawrzała w jego żyłach, a przerażenie ustąpiło gniewowi. - Ja się tym zajmę... - mruknął, po czym posłał w kierunku "zmartwychwstałego" trolla strumień wrzącej energii. Następnie podbiegł do niego i (o ile nie wymagał kolejnego strzału) wyciągnąwszy butelkę z oliwą, oblał nią tymczasowo martwe ciało, po czym sięgnął po hubkę i krzesiwo... ----- Eldritch Blast(Troll 1) Qrchac - 2009-01-17, 18:10 ![]() Riccardo Carvoli ~Tu figlio di puttana, mazaa, sacco di merda!~ Przez myśl przeszło mu jeszcze kilka przekleństw, z których nie jedna stara *cenzura* oblałaby się rumieńcem. - Pomóżcie smoczycy! Nie myślał długo tylko wypowiedział kolejne słowa zaklęcia. Chyba będzie trzeba rozpalić tutaj duże ognisko, nawet jeśli leje jak z cebra! ====================== 2x Lesser Orb of Fire (2d8+5 dmg) - Troll #2 Rhiannon - 2009-01-18, 16:49 ![]() Laoghaire - Bualadh craicinn - Zakleła druidka, widząc aktywność martwego trola. to bylo wbrew naturze, takie powstawanie z martwych. Nigdy niczego dobrego nie przyniosło. Na szczęście Riccardo już się nim zająl. Podbiegła do Marcalli, w pośpiechu odszukała miksturę w plecaku. Odkorkowała butleleczke i przysunęła do ust rannej. - Trochę pomoże - zapewniła. Esco - 2009-01-19, 22:00 ![]() Vincent Strugi energii powaliły stwora z powrotem na deski. Podbiegł szybko do truchła, zdjął plecak i nerwowo przetrząsał zawartość, w poszukiwaniu butelki z oliwą... Riccardo Wojenny mag w tym czasie wzniecił istną nawałnicę ognia. Płonące kule jedna po drugiej uderzyły w monstrum buchając żarłocznym płomieniem. Swąd palonego ciała był nie do zniesienia, kłęby tłustego, czarnego dymu wypełniły izbę. Stwór wyjąc rzucił się do ucieczki. Okno rozprysło się z głośnym brzękiem a framuga i deski wokół poszły w drzazgi, gdy potwór ratując swoją skórę rzucił się przez nie, szukając ratunku w szalejącej na zewnątrz ulewie. Riccardo podbiegł do wyrwy w ścianie, w obawie że troll przeżył jego ataki, ale gdy spojrzał w dół, dostrzegł jak posród wysokich pokrzyw, w siwych kłębach dymu, wierzgając w konwulsjach potwór zakończył życie. Laoghaire i Marcalla Druidka podbiegła do konającej smoczycy. Szybko przeszukała jej plecak i z ulgą stwierdziła, że buteleczki z eliksirem nie były rozbite. Odkorkowała jedną z nich i podała Marcalli. Wojowniczka z trudem przełknęła gęsty płyn, o smaku mięsa. Od razu poczuła wyraźną ulgę, lecz potworny ból nadal wstrząsał jej ciałem, a fakt, iż jedną ręka musiała trzymac własne trzewia, przyprawiał ją o obłęd i rozpacz... Riccardo Gdy tak wpatrywał się z ponurą satysfakcją w zwęglone zwłoki trolla, poczuł nagle jak na szyi zaciskają mu się czyjeś ręce. Serce niemal skoczyło mu do gardła ze strachu. Wyrwał się odruchowo, w ostatniej chwili, co najpewniej uchroniło go przed skręconym karkiem. Gdy odwracał się otrzymał dwa ciosy, które zamroczyły go. Zatoczył się w tył a w oczach mu pociemniało... ===================================================== Vincent udane rzucenie Eldritch Blast Dread Troll #1 rany (8) Vincent udane rzucenie Eldritch Blast Dread Troll #1 rany (10) Dread Troll #1 śmierć Riccardo udane rzucenie Lesser Orb of Fire Dread Troll #2 rany (14) Riccardo udane rzucenie Lesser Orb of Fire Dread Troll #2 rany (11) Dread Troll #2 śmierć Laoghaire straciła przedmiot Eliksir Leczenia Średnich Ran Marcalla uzdrowienie (9) Dread Troll #3 Move Silently (rzut:9, skill+6) Riccardo nie udany test Listen (rzut:11, skill +1 vs. DC:15) Riccardo flat footed Dread Troll #3 trafia Riccardo (AC:24, rzut:14, Att +12) Riccardo rany (12) Dread Troll #3 nie trafia Riccardo (AC:24, rzut:14, Att +12) Dread Troll #3 trafia Riccardo (AC:24, rzut:18, Att +7) Riccardo rany (4) Qrchac - 2009-01-20, 11:34 ![]() Riccardo Carvoli -*cenzura*!- wyrwało mu się kiedy przed oczami zaczął widzieć mroczki - Jak możecie to mnie podleczcie! Zacisnął zęby i odruchowo zrobił jeszcze krok w tył. Wiedział, że może nie przeżyć kolejnego ataku i musi jak najszybciej zakończyć to co tutaj się dzieje. Nie miał innego wyjścia, rozpoczął inkantacje. Miał nadzieję, że to zadziała. ============================ Combat casting 2xScorchinr Ray (dwa promienie po 4d6+5 dmg od ognia) Troll#3 Morel - 2009-01-20, 13:02 ![]() Marcalla Napój niewątpliwie jej pomógł, jednak to jeszcze nie było to czego oczekiwała. No i oglądanie wlasnych jelit nie może należeć do najciekawszych zajęć. Drżącą ręką sięgnęła po eliksir leczenia ze swojego plecaka. Po czym wyrwała korek i wypiła jednym duszkiem. Zwróciła się też do druidki: Ruszaj pomóc chłopakom inaczej wszystkie nasze wysiłki na nic. === Eliksir leczenia lekkich ran. Rhiannon - 2009-01-23, 16:18 ![]() Laoghaire Rozejrzała się po pokoju. Cicho klęła w swoim rodzimym jezyku. Dym ograniczał widoczność, drapał w gardło. Trolle nie były głupie. Były niebezpecznymi drapieżnikami. Druidka miała nadzieję, że troll ktróry podkradł się do Riccarda był już ostatnim. Próbowła zobaczyć jak najwięciej przez tłusty dym. Rzuciła dwa czary, ostanie oparte na ogniu zaklęcia, jakie jej zostały. ------------------------ 2x Produce Flame Asx - 2009-01-23, 17:34 ![]() Vincent Odnalazłszy butelkę i wylawszy jej zawartość na trolla, zabrał się za krzesanie ognia. - Jeszcze odrobinę... - szepnął, mając nadzieję, że odgłosy dochodzące do niego zza pleców nie oznaczają tego, czego się obawiał... Esco - 2009-01-23, 19:14 ![]() Wszyscy Znów wybuchła wrzawa wśród unoszących się kłębów tłustego dymu, smrodu palonych włosów i ciał i metalicznego zapachu krwi. Szum deszczu, Słowa zaklęć, rzucane przekleństwa, ryki potwora, krzyki i jęki rannych zlały się w jedno crescendo. Zaskoczony Ricardo szamocząc się i starając unikać ciosów kreatury próbował rzucać zaklęcia, ale w panice poplątały mu się słowa i gesty i nic z tego nie wyszło. Laoghaire przywołała płomienie w swoich dłoniach i cisnęła nimi w potwora. Wśród kłębów dymu trudno było jednak trafić w bestię i jeden z płomieni poszybował w deszcz, wylatując przez wyrwe w ścianie, drugi zaś trafił w cel, jednak jakze odmienny od planowanego... Riccardo krzyknął gdy parzące płomienie ogarnęły jego twarz. Skulił się odruchowo i ukrył twarz w dłoniach. Przez chwile przez mys przeszło mu, ze oślepł, ze żarłoczne płomienie pozbawiły go oczu. Niepewnie cofnął dłonie od twarzy... widział... przez załzawione, poparzone oczy widział zarysy konturów, jakieś ruszające się plamy... Marcalla krzycząc z bólu, sięgając do pokładów swej smoczej wytrzymałości, wcisnęła wnętrzności na swoje miejsce. Ranę polała jednym z eliksirów, wypijając resztki - o dziwo - poskutkowało. Rana zasklepiła się i przestała krwawić. Była uratowana. Jednak smoczycy daleko było jeszcze do czegoś, co można by było określić mianem "stanu użyteczności". Vincent wykrzesał ogień i po chwili płomienie ogarnęły całe truchło trolla który, jak zauważył z podziwem warlock, już zaczynał się regenerować. Wstał od płonącej padliny, gdy upewnił się, że ten z przeciwników nie powróci już na pole walki. Odwrócił się i ujrzał niepokojącą scenę. Jego towarzysze toczyli desperacka walkę z ostatnią z bestii. I walkę tę przegrywali... ===================================================== Riccardo nie udany test Concentration (DC:20 rzut:10, skill +9) Riccardo nie udane rzucenie Scorching Ray Riccardo nie udany test Concentration (DC:20 rzut:9, skill +9) Riccardo nie udane rzucenie Scorching Ray Dread Troll #3 nie trafia Riccardo (AC:26, rzut:2, Att +12) Dread Troll #3 nie trafia Riccardo (AC:26, rzut:4, Att +12) Dread Troll #3 nie trafia Riccardo (AC:26, rzut:6, Att +7) Laoghaire udane rzucenie Produce Flame Laoghaire udane rzucenie Produce Flame Laoghaire nie trafia Dread Troll #3 (AC:19, rzut:10 Att.+5) Laoghaire krytyczne pudło w Dread Troll #3 (AC:19, rzut:1 Att.+5) Riccardo rany (10) Riccardo udany rzut obronny (DC:15, rzut:18, Fort:+3) Marcalla straciła przedmiot Eliksir Leczenia Średnich Ran Marcalla uzdrowienie (3) Vincent stracił przedmiot oliwa Qrchac - 2009-01-24, 14:13 ![]() Riccardo Carvoli Krzyknął porażony kolejną falą bólu. Cholerna niezdarna raszpla z drutu, świetnie pomogła mu w walce. Wiedział, że umiera, czuł, że jest już bliski przekroczenia granicy. Zaczynał słaniać się na nogach, poparzona skóra zadawała się nadal palić potęgując uczucie, agonii. Był zdesperowany, wiedział, że tym razem nie może to już być ostatnia próba w jego życiu aby spleść czary. Nie miał co sięgać po eliksiry, gdyż były za słabe aby pomóc mu w tej sytuacji - musiałby wypić dwa a nie miał na to czasu. Po co on to robił? Po co wplątał się w tą całą aferę w karczmie? *cenzura* by to trafił. Zacisnął zęby, wyprostował się, stanął dumnie gotowy przyjąć to co zgotuje mu los, jeśli ma umrzeć to zrobi to godnie i dumnie jak na oficera przystało. - Na pohybel skurwysynom... Syknął i zapewne po raz ostatni w swoim życiu wypowiadał magiczne formuły - uwalniał magiczną moc jaka w nim tkwiła. ============================ Combat casting 2xScorchinr Ray (dwa promienie po 4d6+5 dmg od ognia) Troll#3 Asx - 2009-01-24, 16:40 ![]() Vincent A jednak było źle... choć nie tak, jak przypuszczał. Być może dało się tę walkę jeszcze jakoś wygrać... Kiedy zbliżał się na odległość strzału, przez myśl przemknęło, żeby uciekać. Kiedy wyciągał rękę do strzału, pomyślał, że niewiele jest w stanie zmienić. Kiedy strzelał, nie myślał nic. Jedynie z jego ust wydobyły się niezrozumiałe dla pozostałych słowa w języku piekieł. ----- 2x Eldritch Blast(Troll #3) Morel - 2009-01-25, 14:58 ![]() Marcalla Półsmoczyca nie byłą w stanie się ruszać - całą energię wykorzystała, na zajęcie się swoimi jelitami, które przeciekały jej przez palce. Na szczęście udało się, co wcale nie zmieniało położenia kobiety. Przydałby się jeszcze jeden napój leczący, a tych już nie miała. A mogła zmienić oblicze całej tej walki - gdyby tylko miała nieco siły..... Rhiannon - 2009-01-25, 23:17 ![]() Laoghaire Druidka krzyknęła, kiedy zobaczyła, gdzie trafił jej czar. Już tylko jeden, jedne przeciwnik... jak głupio byłoby gdyby wszyscy teraz mieli zginąć. -Amhrán na bhFiann - wymamrotała przez zaciśnięte zęby, żeby odgonić niepotrzebne myśli. - Seo dhibh a cháirde duan Óglaigh, Cathréimeach briomhar ceolmhar... Widziała, że Maraclla próbuje się pozbierac, więc podała jej jeszcze jeden eliksir a potem postanowłia spróbować naprawić szkody wyrzadzone Riccardowi. --------------------- Cure Light Wounds - Riccado [D&D Ravenloft] The House on Gryphon Hill [Ravenloft] Halloween Special [D&D Ravenloft] Book of Crypts Sesja w świecie Dragon Lance (system D&D3ed) [Dragon Lance] Czyżby koniec znanego nam świata? [Dungeons&Dragons] Ravenloft: TC [Dungeons&Dragons] Ravenloft: NotWD [Dungeons&Dragons] Ravenloft Księga naszych rozczarowań... Andrzej Lepper !!! o nielegalnych działaniach UOPu... Fotyga Cyberpunk Pozwolenie na bron w spoleczenstwie....powinna byc czy nie? 13 GRUDNIA 1981 ROKU W POLSCE Skupisko wiadomości z grup dyskusyjnych , Index Linki, |