Szkoła

Wyświetlono wersję archiwalną wątku "Szkoła" z forum ivrp.pl/



Strona 1 z 21, 2


Półkownik - Sro 06 Wrz, 2006 14:14
Szkoła. Całe życie jest szkołą.
Tematem tym wkraczam niejako na podwórko ‘belphera” ale skoro on milczy, to ktoś musi zacząć. O czym go na ‘priv” lojalnie uprzedzałem.
Moje rozważania rozpocznę od zdecydowanego poparcia dla szkół prywatnych. Jako dla tych, które są w stanie kształcić dzieci według ich zdolności i potrzeb, albo też ambicji rodziców.
Szkoła prywatna musi być szkołą płatną. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Inaczej jej nie będzie. Jak zatem zrobić, aby mogli do niej na równych prawach uczęszczać dzieci rodziców bogatych i mniej zasobnych.
Po pierwsze przestańmy się zajmować dziećmi rodziców bogatych. Ci dla swego „maminsynka” wszystko kupią, łącznie z dyplomem szkoły wyższej, nie tylko polskiej.
Zajmijmy się dziećmi z rodzin przeciętnie sytuowanych i ubogich. Bo w tych dzieciach tkwi przyszły narodowy potencjał. Przepraszam za patos, ale taka jest prawda. Chodzi o tą SÓL ZIEMI.
Nie jest moim wynalazkiem BON OŚWIATOWY. Bardzo dobra idea, ale wymaga dopracowania, a przede wszystkim – WPROWADZENIA GO W ŻYCIE.
Jak ja bym to widział. Otóż każdy przedszkolak wchodzący w wiek szkolny otrzymuje „kredyt zaufania” w postaci „Podstawowego bonu oświatowego”, który dotyczy szkoły podstawowej. W ramach tego bonu jego rodzice mogą starać się o przyjęcie do każdej szkoły. O przyjęciu decydować będzie Rada Pedagogiczna danej szkoły. Na podstawie „wizji lokalnej i rozmów z uczniem”. O ile szkoła będzie chciała zaistnieć, to nie będzie musiała dbać szczególnie o bogatych, ale na pewno nie przegapi „diamentów” z rodzin ubogich. Bo i za jednych jak i za drugich dostanie taką samą kwotę od państwa. A te "diamenty" będą świadczyły o ich renomie.
I to jest ten pierwszy bezpłatny etap.
Te podstawowe bony oświatowe są w 100 % refundowane przez państwo.
Po podstawówce jest gimnazjum. I tu w mej (oczywiście niedoskonałej teorii) zaczynają się schody. Dla uczniów. Im bardziej renomowane gimnazjum tym więcej „kasy od rodziców” lub tym lepsze stopnie i tym lepiej zdany EGZAMIN WSTĘPNY.
Tak jest EGZAMIN WSTĘPNY. I on musi obowiązywać na każdym etapie przechodzenia z jednego poziomu wykształcenia na następny.
Zupełnie nie rozumiem, dlaczego ma ich nie być. Przecież każdy z nas na poszczególnych etapach życia takie egzaminy zdaje. Od swych narodzin, aż po śmierć. Tego się dwa razy nie zdaje. To jest egzamin wstępny, no i ostateczny. Życie jest twarde i jako rodzice powinniśmy swoje dzieci do takiego życia przygotowywać.
Od razu odpowiedź dla adwersarzy. Że nie każdy skończył szkołę wcześniejszą na takim poziomie , aby go do takiego egzaminu przygotowała.
I tu znowu nic nowego nie wymyślę tylko na starym się oprę. A od czego są stypendia dla wybitnie zdolnych dzieci. Nawet tych ze „szkół przysiółkowych”. To jest właśnie zadanie nauczycieli, aby wyławiać talenty i je odpowiednio promować. Zdolne i pracowite dziecko z takiej szkoły dostanie stypendium zapewniające mu naukę w tej "lepszej" szkole podstawowej, łącznie z pełnym utrzymaniem w bursie.
To tyle jak na dzisiaj, bo muszę wracać do remontu chałupy. Mam nadzieję, że będzie to temat „płodny” w dyskusje.
PS. Oczywiście, że powinny również istnieć "szkoły państwowe". Po to aby ten nadmiar populacji wykształcić. Z pełnym prawem, dla zdolnych uczniów, do przechodzenia do szkół prywatnych



krako - Sro 06 Wrz, 2006 15:59
zaczne od tego że podział prywatne-dobre, państwowe-złe jest bardzo mylny.
proponuje zrobić gruntowną analize dlaczego dana szkoła ma wysoki poziom a inna niski zarówno gdy właścicielem jest państwo oraz osoba prywatna.
należy wymienić plusy,minusy,zagrożenia itd itp

pozatym proponuje na zasadzie analogii przyjżeć się również mediom które kiedyś głównie były państwowe a dzisiaj prywatne i również nalezałoby zrobić analize

PS jak będe miał czas to sam to zrobie ale to dopiero za kilka dni a tymczasem macie do przeczytania ciekawy artykuł

miłego czytania

-----------------------------------------------------------------------------
Profesor Jarosz skazany na śmierć
Napisał Piotr Korycki
Saturday, 19 August 2006
Wszystko zaczęło się 1 września 1998 roku. To wtedy właśnie, prof. zw. dr hab. inż. Antoni Jarosz otworzył dla studentów podwoje Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Jarosławiu. W ciągu zaledwie 5 lat uczelnia rozrosła się do jednej z największych w Polsce. Naukę w niej podjęło ponad 11 tysięcy studentów. Uczelnia nie miała jednak szczęścia. Wśród jej założycieli był zarówno patriota i katolik – Antoni Jarosz, jak i działacz Rotary Club (organizacji masońskiej), parlamentarzysta AWS-u Andrzej Mazurkiewicz. Walka tych dwóch osobowości nie wróżyła nic dobrego. Po początkowych sukcesach Jarosza, szala przechyliła się zdecydowanie w przeciwną stronę. Przeciwko Rektorowi zmobilizowano media, polityków, urzędników a nawet wymiar sprawiedliwości. Dziś majątek uczelni jest wyprzedawany lub oddawany w obce ręce, a Jarosz, człowiek starszy wiekiem i z poważną chorobą serca, od blisko roku przetrzymywany bez wyroku w więzieniu. – Oni czekają aby umarł przed rozprawą sądową – mówią dobrze poinformowani.

W roku 2000 w artykule dla amerykańskiej Gwiazdy Polarnej pisałem:
„Przez polskie media co pewien czas przewala się fala dyskusji na temat masonerii i jej wpływu na życie polityczne. Część mediów, zwłaszcza liberalnych, czy też liberalno-lewicowych, porusza ten temat naturalnie w celu dyskredytacji i ośmieszenia tzw. „Ciemnogrodu”, czyli ludzi ujawniających troskę o istotę ducha narodowego. Nieliczni, jak na przykład „Nasz Dziennik”, starają się systematycznie demaskować wszelkie przejawy aktywności wolnomul-arstwa. Związane z tym publikacja za każdym razem spotykają się z alergiczną reakcją „postępowej” części społeczeństwa. O cóż ten krzyk, wszak, masoneria, to coś takiego, jak bajka o Kopciuszku, a w najgorszym razie niegroźne towarzystwo wzajemnej adoracji. Tymczasem...

Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Jarosławiu ma zostać filią nieistniejącej jeszcze uczelni przemyskiej. Decyzja taka, jaka ponoć zapadła już w Ministerstwie Edukacji Narodowej, ma być panaceum na toczący się w Jarosławiu ostry konflikt między J.M. Rektorem prof. zw. dr hab. inż. Antonim Jaroszem a miejscowym senatorem Andrzejem Mazurkiewiczem. Jego podłożem jest ponoć walka o wpływy na finanse i światopoglądowy kształt szkoły. Rektor w ciągu dwóch lat istnienia PWSZ zmierzał do nadania jej chrześcijańskiego oblicza, zaś senator... W Jarosławiu mówi się także o prawdziwej inwazji Rotarian. Nie bez znaczenia jest też coraz większa aktywność Fundacji Batorego. W tych kręgach słychać wprost: „Rektor musi odejść”.
Wyższa Szkoła Zawodowa w Jarosławiu, jak wynika ze zgodnych wspomnień miejscowych działaczy, powstała dzięki staraniom senatora Andrzeja Mazurkiewicza. Senator przyjął na siebie ciężar formalnego organizowania uczelni, potrzebował jednak osoby odpowiedzialnej za stronę dydaktyczną. Wybór padł na profesora Jarosza, który skierowaną do niego ofertę przyjął bez wahania. W 1997 roku PWSZ została wpisania do rejestru państwowych szkół wyższych. Dzięki poparciu Mazurkiewicza, jej pierwszym rektorem, z nominacji ministra Handkiego, został prof. Jarosz, którego kandydaturę potwierdził wybrany później senat uczelni.
Dziś kadra naukowo-dydaktyczna liczy 72 pracowników, w tym piętnastu samodzielnych pracowników naukowych i pięciu profesorów zwyczajnych. Reprezentują oni liczne, szanowane środowiska naukowe, takie jak Katolicki Uniwersytet Lubelski, Uniwersytet Jagielloński, Polską Akademię Nauk, Uniwersytet Lwowski, Politechnikę Rzeszowską i kilka innych. W minionym roku akademickim, w KUL, Akademii Ekonomicznej w Katowicach i Uniwersytecie Śląskim zamkniętych zostało pięć przewodów doktorskich, w tym trzy z wyróżnieniem. Przewody doktorskie otworzyło już kolejnych siedmiu młodych pracowników naukowo – dydaktycznych.

Studia odbywają się w czterech specjalnościach: ekonomia i organizacja gospodarki żywnościowej, gospodarka turystyczna i hotelarstwo, rachunkowość i finanse przedsiębiorstw oraz handlowo – celna. Nauka trwa siedem semestrów i kończy się uzyskaniem tytułu licencjata. Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom studentów, PWSZ podpisuje bezpośrednie umowy z uczelniami posiadającymi prawo nadawania tytułu magistra ekonomii. W przygotowaniu są kolejne kierunki studiów: - pielęgniarstwo, geodezja i ochrona środowiska, filologia angielska oraz muzyka sakralna. W bieżącym roku rektor szkoły otrzymał wyróżnienie w czasie Wyborów Najlepszego Nauczyciela Akademickiego Roku
Przez dłuższy czas współpraca dwóch filarów nowej szkoły, a więc rektora i senatora, układa się wręcz wzorcowo. Jak mówią dziś w Jarosławiu, profesor zajmował się swoimi sprawami, zaś Mazurkiewicz zarządzał całą administracją. Rektor bezkrytycznie akceptował wszystkie decyzje swego przyjaciela, w tym również personalne. Zdawał sobie sprawę z popełnianych czasem błędów. Zwalniał wtedy powołane osoby, by przyjąć następne, również rekomendowane przez Mazurkiewicza. Idylla trwała stosunkowo długo. Zmieniło się to, gdy Jarosz zaczął mieć poważne zastrzeżenia do decyzji finansowych podejmowanych przez zatrudnianych pracowników. Pewnego dnia rektor powiedział wprost: „Nie będę wyko-nywał pańskich poleceń”. – Nie mogąc pogodzić się z utratą wpływu na wiele ważnych wydarzeń, senator zaczął otaczać się ludźmi, którzy robią wiele złego, ale w ich mniemaniu to ma być ich szkoła – mówi jeden z wykładowców.

O jarosławskiej uczelni zrobiło się głośno, gdy do ataku przystąpiła lokalna prasa. „Folwark rektora Jarosza”, „Wszystko możliwe”, „Akademickie przekleństwa”, to tylko nieliczne tytuły z lokalnych czy brukowych gazet atakujących władze uczelni. Jak dotychczas racje drugiej strony nigdzie nie zostały wiarygodnie przedstawione.
Na PWSZ powstała też Komisja Zakładowa NSZZ „Solidarność”, na czele której stanął blisko związany z senatorem Przemysław Pietrzyk. Związkowcy od pewnego czasu głośno nazywają postępowanie profesora Jarosza „stalinowskim” i nawołują do jego odwołania. Pretekstem stało się zwolnienie z pracy jednego z członków „S”, Andrzeja Żółtka, który oskarżany był o pijaństwo, rozpijanie młodzieży i „nagabywanie” studentek. Żółtkowi komisja dyscyplinarna uczelni wytoczyła proces, który Pietrzyk nazywa „pokazowym”. Twierdzi jednak, iż nigdy nie upominał się o kolegę, a jedynie o poszanowanie prawa. – Jedyną osobą, która szkodzi szkole jest sam rektor – powiedział nam szef istniejącego od października związku, który od chwili jego powstania przebywał wiele miesięcy na zwolnieniu lekarskim, a obecnie wykorzystuje zaległy urlop wypoczynkowy. Przeciwnicy zarzucają mu świadome unikanie pracy, lecz z analizy zdobytych kopii zwolnień lekarskich wynika, iż początkowo, w sposób ciągły, wystawiane były one przez lekarza ortopedę, później zaś przez Specjalistyczny Psychiatryczny Zakład Opieki Zdrowotnej, a na końcu przez lekarza prowadzącego prywatną praktykę lekarską. Pietrzyk zaprzecza, jakoby jedynym celem działalności jego organizacji była obrona niektórych pracowników. – Zorganizowaliśmy się nie po to, by bronić swoich członków, lecz prawa na uczelni. – To jakieś nieporozumienie – usłyszeliśmy w Biurze Prasowym Regionu Mazowsze NSZZ „S”. Innego zdania jest Region Przemyski. Jego wiceprzewodniczący mówi, że interesuje go jedynie to, że Komisja Zakładowa działa i często się zbiera.

Sam Przemysław Pietrzyk, w rozmowie z nami, twierdzi, że żadnego konfliktu personalnego między rektorem a senatorem nie ma. W trakcie długiej rozmowy stara się raczej pouczać dziennikarza o właściwych metodach zbierania „wiarygodnych” informacji, niż ustosunkowuje się do zadawanych pytań.
Rektor Jarosz części osób związanych z uczelnią podpadł z innych jeszcze powodów, o których mówi się powszechnie, aczkolwiek po cichu. Otóż w PWSZ dwaj księża wykładają etykę ekonomii i Katolicką Naukę Społeczną. Ponadto senat poparł inicjatywę prof. Jarosza, by uczelni nadać imię Sługi Bożego, Ks. Bronisława Markiewicza. – Jego Magnificencja, prof. Antoni Jarosz promuje w Jarosławiu wartości chrześcijańskie i stara się wpajać je studiującej młodzieży. Tymczasem grupa osób dobro uczelni wykorzystuje dla własnych celów – mówi duszpasterz PWSZ i wykładowca etyki biznesu, ksiądz Andrzej Chmura. Nie chce mówić więcej, gdyż uważa, iż autorytet Kościoła nie pozwala mu na bezpośrednie angażowanie się w toczący się spór personalny. Dużo więcej, chociaż prosząc o zachowanie anonimowości, mówi inny z wykładowców: - Jarosław jest miastem, gdzie od pewnego czasu swą działalność rozwija Rotary Klub i Fundacja Batorego. Nie chcę wnikać w zasadność obaw rektora, ale on jest przekonany, iż jego szkołą chce zawładnąć masoneria, która ma tu grupę aktywnych działaczy. O wpływie rotarian i przedstawicieli Fundacji na uczelnianą atmosferę mówi też jeden z posłów ziemi przemyskiej: - Trudno udowodnić rzeczywistą działalność tych kręgów, niemniej prawdą oczywistą są przynajmniej towarzyskie kontakty części przeciwników Jarosza z Fundacją. Proszę jednak nie liczyć na to, że ktoś zgodzi się otwarcie mówić o tej sprawie. Konflikt, jaki toczy się w szkole, może bardzo szybko przenieść się na szersze forum. Wszak niemal wszystkie zaangażowane w niego osoby są z kręgu AWS. Nikt więc nie chce, by w obecnej sytuacji politycznej doszło do rozłamów. Lepiej milczeć. Już dawno senator Mazurkiewicz „polecił” kilku politykom opowiedzenie się po jego stronie, a on ma wielkie wpływy – twierdzi parlamentarzysta. W podobnym duchu wypowiedział się poseł Krzysztof Kłak, według którego PWSZ w Jarosławiu rozwija się lepiej niż inne podobne jej szkoły. Obawia się jednak wpływu toczącego się sporu na dalsze losy uczelni. – Tam obie strony zwalczają się wszelkimi dostępnymi jej sposobami. Osobiście spotkałem się z naciskami, aby opowiedzieć po stronie jednej z grup – twierdzi parlamentarzysta.
Przed kilkoma miesiącami jednogłośnie senat szkolny i powołany w tym celu społeczny komitet, który zebrał 16 tys. podpisów mieszkańców powiatu, zwrócił się do ministra Mirosława Handkego z wnioskiem o nadanie uczelni imienia Ks. Bronisława Markiewicza. Pod odpowiednim wnioskiem do resortu oświaty podpisali się również liczni parlamentarzyści, Metropolita Przemyski i władze kilku powiatów. Widnieją tam między innymi podpisy prof. Stanisława Bieli, Haliny Nowiny – Konopki, Zdzisława Pupy, Piotra Krutula, Stanisława Misztala, Witolda Kowalskiego, Andrzeja Zapałowskiego, Krzysztofa Kłaka, Leszka Szewca, Ryszarda Matusiaka i ... Andrzeja Mazurkiewicza. Stosowny apel o wsparcie inicjatywy został za zgodą władz kościelnych odczytany we wszystkich okolicznych parafiach. – Był to niezwykle aktywny na naszym terenie kapłan – opowiada Zofia Kukla, pracownik odpowiedzialny za marketing. – Działał na przełomie wieków, w czasie, gdy panowała tu straszna bieda. Zajmował się wtedy opieką nad dziećmi z rodzin, które nie miały pieniędzy nie tylko na kształcenie własnych dzieci, ale często nawet na ich wyżywienie. To ten ksiądz właśnie stworzył dla nich system szkolnictwa – mówi Kukla. Ku zdziwieniu tysięcy osób określone kręgi rozpętały prawdziwą histerię. Jeden z pracowników tak opisuję powstałą wówczas sytuację: - Rozpoczęły się niesamowite naciski nawet na MEN, by zatrzymać tę inicjatywę. Resort oświaty stawiał nam absurdalne wymagania, by na końcu stwierdzić, iż szkoła jest za młoda na własne imię. Jego zdaniem szef MEN miał wątpliwości czy na taką decyzję wyrażają zgodę krewni kapłana. Handke zwracał też uwagę, iż „zgodnie z obowiązującym prawem, nadanie uczelni imienia osoby fizycznej wymaga zgody osoby uprawnionej, a do przedstawionego pisma takiej zgody nie dołączono”.
W tej kuriozalnej sytuacji działacze komitetu społecznego zwrócili się o wydanie takiej zgody do Generała Zgromadzenia Św. Michała Archanioła, do którego należał zmarły ksiądz. W odpowiedzi Ks. Kazimierz Tomaszewski napisał: „Szanowny Panie Rektorze, z radością pragnę poinformować, iż wyrażam zgodę na nadanie PWSZ w Jarosławiu imienia ks. Bronisława Markiewicza. Równocześnie zaświadczam, iż najbliżsi krewni Ks. Bronisława już nie żyją”. Pismo to dołączone zostało do kolejnej korespondencji z szefem resortu. Mimo to, 15 maja do rektora trafiło pismo podpisane własnoręcznie przez ministra, w których tenże informuje, że nie może pozytywnie „rozpatrzyć Pańskiej prośby między innymi z powodu występujących braków formalnych”. W śród tych braków formalnych wymienia... brak zgody osoby uprawnionej!!! W dokumencie pojawia się jednak nowy element. Minister napisał o utraceniu swego zaufania do rektora. Wymienił nawet jego powód. Było nim uczestniczenie władz uczelni w organizowaniu społecznego poparcia dla idei nadania szkole imienia.
Rektor, który utracił zaufanie swego ministra stał się już łatwym celem dla wrogów na każdym poziomie. Ci mali niszczyli jego mienie, grozili pobiciem, ci więksi nadal obrzucali błotem, a ci najbardziej wpływowi starali się na przykład usunąć go ze składu Rady Nadzorczej Cukrowni.
Rozpętano także podjazdową wojnę na pomówienia. „Rektor jest czerwony” – głosi jedna z plotek. – To bulwersujące – odpowiada Jarosz. – Nigdy nie miałem żadnej legitymacji partyjnej. Pochodzę z chłopskiej rodziny, której wiele członków było prześladowanych przez władze komunistyczne. Chcąc skończyć studia, musiałem wyjechać aż do Szczecina, poważne represje dotknęły mnie również w stanie wojennym. Kto się chwyta takich insynuacji – pyta retorycznie zdenerwowany rektor. W obronie swego szefa stanęli pracownicy PWSZ. Do ministerstwa i marszałka Senatu wpłynęło pismo podpisane przez blisko 70 osób, w którym czytamy: „W związku z licznymi skargami pracowników Szkoły skierowanymi do pracy przez Pana Senatora mgr Andrzeja Mazurkiewicza i nadal blisko z nim współpracujących, nauczyciele akademiccy oświadczają, że odcinają się od działań, które godzą w dobre imię J.M. Rektora Prof. zw. dr hab. Antoniego Jarosza.” Autorzy zapewniają, iż rozliczne pisma adresowane do ministra, prokuratury, sądu, Inspekcji Pracy, KK „Solidarność” są niezgodne z prawdą, działają destrukcyjnie i szkodzą Uczelni. Przeciwstawiają się ośmieszaniu i kompromitowaniu rektora Jarosza. Kilkoma przykładami ataków na rektora zajmuje się obecnie prokuratura i sąd. W ostatnim czasie biegły sądowy zaświadczył, iż jeden z podpisów, złożony na pieczątce rektora, widniejącej na spornym dokumencie, został sfałszowany.

Od udziału w zmowie na władze uczelni odcina się senator Mazurkiewicz. W rozmowie z nami zaprzecza, jakoby żywił osobistą niechęć do dawnego przyjaciela. Twierdzi, iż stanowczo sprzeciwia się jedynie łamaniu prawa. Jego szczególnymi przykładami ma być niezgodne z prawem mianowanie kanclerza i dyrektora biblioteki. Na pytanie o kontakty z rotarianami i Fundacją Batorego odpowiada śmiechem. Na koniec dodaje słowa Tymińskiego: - Jestem w posiadaniu stosownych dokumentów, które ujawnię w swoim czasie. One udowodnią kto miał rację i to, że stosuje się wobec mnie szereg kłamstw, oszczerstw i pomówień.
Minister Handke znalazł jedno rozwiązanie, które ma pozbawić go kłopotu – zlikwidować szkołę poprzez włączenie jej w skład nieistniejącej jeszcze uczelni przemyskiej. Biuro prasowe MEN w odpowiedzi na zadane przez nas proste pytanie w sprawie jarosławskiej szkoły odpowiedziało po licznych monitach po upływie dwóch tygodni. Jego treść jest na tyle lapidarna, iż staje się niegodną uwagi. Tymczasem zgodnie z przysłowiem o szczekających psach i karawanie, senat PWSZ w Jarosławiu ma już plany dalszego rozwoju szkoły. Mają powstać nowe kierunki stadiów, nowi studenci przygotowują się do zdobywania nowych stopni naukowych, a tablica informująca o nadaniu uczelni imienia sławnego duchownego, jaka ma być wmurowana obok wejścia do jej gmachu, jest już gotowa.”

Psy szczekały, karawana jechała jednak dalej. Oto krótka historia uczelni:
Na początku jej jedyną siedziba był budynek byłej, opuszczonej synagogi. Budynek, szczególnie zniszczony, wymagający gruntownego remontu Uczelnia otrzymała na podstawie umowy użyczenia. W ramach prac naprawiono elewację, dach i odrestaurowano wnętrze. Zainstalowano także nowoczesną klimatyzację. W chwili obecnej znajdują się tam cztery pracownie komputerowe na 80 komputerów (w przygotowaniu kolejnych 40), sale wykładowe i barek dla studentów.
Marzec 1999: PWSZ zakupiła "Gwiazdę", zabytkowy budynek w centrum miasta przy ulicy Franciszkańskiej 2. Po generalnym remoncie zlokalizowano tam dwie sale wykładowe i pięć ćwiczeniowe.
Wrzesień 1999: PWSZ wydzierżawiła od Urzędu Miasta budynek przy ul. Kasprowicza 1 z przeznaczeniem na Rektorat. Niezbędny remont i adaptacje przeprowadzono z własnych środków. Przy ul. Kasprowicza znajdują się pomieszczenia Rektora, Prorektora, księgowości i administracji Uczelni.
Wrzesień 1999: PWSZ zakupiła biurowiec po byłych Zakładach Przetwórstwa Zbożowego. Budynek ten, po przeprowadzonych pracach remontowo-adaptacyjnych przeznaczono na Dom Studencki. W 2,3 i 4 osobowych pokojach mieszka około 150 studentów.
Styczeń 2000: Z uwagi na duże potrzeby i prężny rozwój Uczelni, zakupiono zabudowaną działkę po Jarosławskich Zakładach Meblarskich o pow. 1,2 ha. Kompleks wymagał modernizacji i generalnego remontu.
Styczeń 2000: Zakupiono nowy budynek mieszkalny, przeznaczony na mieszkania dla kadry naukowej
Marzec 2000: PWSZ zakupiła lokal przy ul. Pasieka (220 m. kw.) z przeznaczeniem na mieszkania dla profesorów i wykładowców. Remont wykonana ze środków własnych.
Wrzesień 2001: Zakupiono 8,5 ha. działkę po byłej Jednostce Wojskowej ze znajdującymi się tam 16 budynkami. Po niezbędnych pracach remontowo-adaptacyjnych będą służyć rozwijającej się Uczelni. Już od 15 listopada 2001 znajduje się tam studencka stołówka.
W ostatnim okresie władzy Rektora Jarosza zainicjowano budowę kaplicy, wyremontowano zakupione wcześniej koszary, stworzono miasteczko studenckie z prawdziwego zdarzenia. Doszły kolejne kierunki kształcenia, między innymi tak potrzebne w regionie pielęgniarstwo. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że PWSZ w Jarosławiu stała się największym w słynącym z bezrobocia regionie pracodawcą.

Pod koniec 2004 roku do pracy zaprzęgnięto stacje telewizyjne. W oczernianiu uczelni i samego rektora prym wiodła TVN. Jej „dziennikarze” chodzili za Jaroszem, podsłuchiwali jego rozmowy, przepytywali pracowników i znajomych. Na porządku dziennym były nagrania ukrytą kamerą. Preparowany następnie materiał emitowano dyskredytując Rektora.
Na przygotowany w ten sposób grunt poszedł atak po linii politycznej. Przeciwnicy Jarosza, na podstawie pomówień telewizyjnych nakłonili SLD-owski rząd do zmiany ustawy o szkolnictwie wyższym i na tej podstawie odsunięcia od urzędu prof. Antoniego Jarosza. Misję swą poczuła także rzeszowska prokuratura, która dała wiarę absurdalnym zeznaniom świadków. Niczyich wątpliwości nie wzbudza na przykład świadectwo jednego z pracowników oskarżających rektora o przyjęcie od niego 30 tysięcy złotych łapówki za przyjęcie do pracy. Nikt nie sprawdził, że świadek ten w gabinecie rektora pojawił się w porwanych adidasach i trzydziestu tys. zł. nigdy na oczy nawet nie widział, zatem nie mógł tez dać nikomu takiej łapówki. Nikt tez nie wycenił obrazu, który został podarowany Rektorowi, ponoć też w celu jego przekupienia. Obraz taki na byle straganie można kupić za kilkadziesiąt złotych. Nikt nie zastanowił się, że Antoni Jarosz zbudował i systematycznie rozbudowywał uczelnię w sytuacji, gdy zewsząd słychać biadolenie na tragiczny stan finansowy polskiej oświaty. Nikomu nie wydało się dziwne, że człowiek tak łakomy na pieniądze, że połaszczył się na byle ochłap, zawsze miał pieniądze na inwestowanie w państwową uczelnię. Nikt nie sprawdza dzisiaj, jakie stanowiska obsadzają z nadania nowej władzy uczelnianej osoby zeznające przeciw byłemu rektorowi. Nikt nie sprawdza, co dzieje się z majątkiem państwowym przez lata gromadzonym przez Jarosza.

Od 2004 roku w Polsce zmieniło się wiele. Przede wszystkim nastąpiła radykalna zmiana w polityce i obowiązujących zasadach. Tak przynajmniej głoszą przedstawiciele największej partii w Parlamencie. Nic się nie zmieniło tylko w sprawie schorowanego człowieka, który miast cieszyć się zasłużoną emeryturą i leczyć w najlepszych klinikach, gnije w więzieniu. Dziwne? Nie. Otóż główny antagonista Jarosza, senator Mazurkiewicz jest dziś działaczem Prawa i Sprawiedliwości na Podkarpaciu.
Piotr Korycki

Stowarzyszenie Obrony i Rozwoju Polski w marcu 2006 roku pisało do Ministra Edukacji:

Stowarzyszenie Obrony i Rozwoju Polski z niepokojem śledzi wydarzenia związane z Państwową Wyższą Szkołą Zawodową im. Bł. Ks. Bronisława Markiewicza w Jarosławiu. Wieloletni wysiłek kadry Szkoły, a zwłaszcza jej założyciela i rektora - są w krótkim czasie, w sposób porażający, niwelowane. Opisane tu zaszłości rodzą podejrzenie, że wszystko odbywa się w sposób ściśle przemyślany, zaplanowany i dokładnie realizowany, zaś niektóre z działań mogą nosić znamiona przestępstwa. Poniżej pozwalamy sobie przedłożyć dokonania tych, którzy budowali i tych, którzy burzą.

Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Bł. Ks. Bronisława Markiewicza – historia działalności dwóch rektorów

PWSZ w Jarosławiu powstała w 1998 r., jako jedna z pierwszych wyższych uczelni zawodowych na Podkarpaciu. Początkowo siedziba uczelni mieściła się w Zespole Szkół Ekonomicznych w Jarosławiu. Dzięki staraniom pierwszego rektora uczelni prof. zw. dr hab. Antoniego Jarosza i dr. Bogusława Piotrkowskiego, na potrzeby uczelni zaadoptowano zdewastowany budynek dawnej Synagogi. Następnym krokiem prof. A. Jarosza w pozyskaniu bazy dydaktycznej był zakup 5. obiektów na ul. Pruchnickiej, własności byłych zakładów meblarskich „Kołodziej”, od Syndykatu Masy Upadłościowej, a w następnym etapie - terenu wraz z 16. zdewastowanymi budynkami po zlikwidowanej jednostce wojskowej przy ul. Czarnieckiego, budynku od Zakładów Zbożowych na potrzeby pierwszego akademika, budynku (domu jednorodzinnego), gdzie umiejscowiono pierwszy rektorat, budynku socjalnego przy ul. Pasieka, budynku dydaktycznego przy ul. Opolskiej, oraz przy głównej ulicy Jarosławia – Grunwaldzkiej, mieszkania dla dojeżdżającej kadry przy ul. Chopina, budynki od Agencji Mienia Wojskowego przy ul. Poniatowskiego, oraz szereg innych jeszcze budynków i pomieszczeń stanowiących obecnie masę majątkową Uczelni. Obecnie Szkoła posiada bardzo dobrze rozwiniętą infrastrukturę z około 30 ha gruntów, 28 budynkami dydaktycznymi, których łączna powierzchnia użytkowa wynosi 30. 000 m2. Oprócz pomieszczeń dydaktycznych prof. A. Jarosz zorganizował także warunki do fizycznego rozwoju młodzieży, budując halę sportową, siłownię, boisko sportowe. Na lata 2006-2007 prof. Jarosz zaplanował także budowę krytej pływalni, kortów tenisowych, bieżni i całej infrastruktury sportowo-rekreacyjnej. Dla potrzeb młodzieży studiującej zorganizowano także przychodnię lekarską wraz z całym otoczeniem medycznym.

Przez 7 lat pełnienia funkcji rektora, prof. A. Jarosz zgromadził majątek przekraczający 300 mln. zł. Należy zaznaczyć, że większość inwestycji zrealizowana została ze środków wypracowanych przez Uczelnię, niewielka tylko część funduszy pochodziła ze środków Ministerstwa Edukacji Narodowej.

Oprócz bazy dydaktyczno – socjalnej i sportowej prof. Jarosz doceniał także rolę kształcenia i wychowania młodzieży oraz zapewnienia możliwości kształcenia na rozwojowych kierunkach studiów. Początkowo Uczelnia kształciła młodzież na dwóch specjalnościach, aby w ciągu następnych lat uruchomić łącznię 5 specjalności, a do 6-tej – biotechnologii, uzyskano akredytację Państwowej Komisji Akredytacyjnej. W planach było uruchomienie nowych kierunków studiów: Wychowania Fizycznego i Socjologii. Tego również nowe władze zaniechały.

Dla funkcjonowania i uruchomienia nowych kierunków studiów Rektor Jarosz pozyskał znaczną kadrę profesorską i doktorską, która decydowała o poziomie naukowym Uczelni. Nieustanne zabiegi prof. Jarosza doprowadziły do stworzenia krajowej i międzynarodowej kadry profesorskiej, która reprezentowała takie ośrodki naukowe jak Lublin, Warszawa, Kraków, Wrocław, Szczecin, Lwów, Kijów, oraz uczelnie wyższe z Chorwacji. Istotną rolę w zapewnieniu procesu kształcenia odgrywała ponad 80 osobowa kadra doktorów, w tym 19 osób uzyskało stopień doktora pod promotorstwem prof. Jarosza.

Prof. A. Jarosz, jako człowiek wierzący, dostrzegał także rolę wychowującą i formacyjną religii katolickiej w życiu młodzieży. Mając to na uwadze rektor prof. A. Jarosz przeznaczył większość powierzchni jednego z budynków dydaktycznych na potrzeby kaplicy akademickiej, w której odprawiano coniedzielne i inne, okolicznościowe, Msze Św. W celu właściwego formowania sumień młodzieży rektor prof. A. Jarosz zatrudniał wielu duchownych – profesorów, którzy prowadzili zajęcia z Katolickiej Nauki Społecznej, Etyki
i Filozofii Chrześcijańskiej.

Marzeniem rektora Jarosza była budowa świątyni ekumenicznej (grecko i rzymsko-katolickiej). Dzięki poparciu ks. abpa Józefa Michalika dokonano poświęcenia gruntów pod budowę kościoła i bardzo dynamicznie rozpoczęto budowę Świątyni pod wezwaniem Matki Bożej Fatimskiej, którą w stanie „surowym” wzniesiono pod koniec 2005 roku.

Prof. A. Jarosz przykładał także znaczną uwagę do rozwoju intelektualnego młodzieży i kadry dydaktycznej, będąc organizatorem międzynarodowych sympozjów i konferencji cyklicznie organizowanych w maju i listopadzie każdego roku akademickiego. Powołał także do życia - przy współpracy lwowskiego środowiska naukowego - Instytut Badań Regionalnych i Transgranicznych oraz podpisał współpracę z Lwowskim Instytutem Narodowego Banku Ukrainy, Uniwersytetem im. I. Franko ze Lwowa oraz innymi ośrodkami naukowymi Ukrainy i Chorwacji.

Szczytem marzeń i ambicji prof. Jarosza było powołanie do życia – a dokładniej: przekształcenie Uczelni zawodowej w Akademię Polsko – Ukraińską. Za czasów kadencji rektora Jarosza podpisano już między stronami wzajemne listy intencyjne i doprowadzono do spotkania zainteresowanych stron z czynnikami rządowymi na Ukrainie – obecny rektor dr hab. R. Fedan, jak większość projektów rozwoju uczelni, i ten zaniechał.

Wśród mieszkańców Jarosławia panuje przekonanie, że prof. A. Jarosz był typem naukowca, który zbudował „coś, z niczego”. Przekonanie to stało się faktem. Prof. Antoni Jarosz:

w przeciągu 7 lat zbudował jeden z najpiękniejszych i największych ośrodków akademickich na Podkarpaciu, a może i w Polsce,
zakupił na rzecz uczelni blisko 30 budynków, które ze stanu niemalże całkowitej ruiny przekształcił w piękne i budzące powszechny podziw budynki akademickie i socjalne dla studentów (3 domy studenckie, stołówka akademicka, klub studencki).
przy współpracy części wypromowanych przez siebie doktorów zorganizował Instytuty, dziekanaty, całe zaplecze gospodarcze i administracyjne Uczelni,
zorganizował dla młodzieży Euroregionu „Podkarpacie”, w którego skład wchodzą Białoruś, Słowacja, Polska i Ukraina, wyjątkowe warunki dydaktyczne, socjalne i bytowe. W roku akademickim 2004/2005 na pięciu kierunkach kształcił ponad 12 tys. studentów,
zakończył budowę w stanie „surowym” kościoła pod wezwaniem Matki Bożej Fatimskiej. To ewenement, pierwszy, i jak dotąd jedyny kościół wyznania rzymsko i greckokatolickiego w Polsce na terenie państwowego ośrodka akademickiego,
oraz, co najważniejsze, zostawił Uczelnię w bardzo dobrej kondycji finansowej i materialnej.

Szkoła cieszyła się olbrzymią popularnością na terenie całej Polski, o czym świadczy nabór studentów z wielu miast.

To całe dobrodziejstwo inwentarza przejął Jego następca dr hab. Roman Fedain w sposób uzurpatorski uzyskując władzę na uczelni przy poparciu byłego ministra edukacji M. Sawickiego.

Wybory II. rektora PWSZ im. bł. ks. Bronisława Markiewicza
- dr hab. Romana Fedana

W dniu 3. października 2005 r., ustępujący już Minister Edukacji Narodowej i Sportu Pan Mirosław Sawicki, po odwołaniu według zapisów nowej ustawy – prawo o szkolnictwie wyższym z dnia 27. lipca 2005 r. - rektora PWSZ w Jarosławiu prof. zw. dr hab. Antoniego Jarosza, zarządził przeprowadzenie przez Senat Uczelni nowego wyborów rektora.

Przygotowania do tak ważnego wydarzenia w Szkole podjęto zaraz po odwołaniu rektora, toteż w jej łonie miały miejsce gorączkowe spotkania władz miasta i samorządu oraz polityków Platformy Obywatelskiej z osobami, które istotnie przyczyniły się na Uczelni do odwołania rektora Jarosza.

Przystąpiono wówczas do pozyskiwania głosów w składzie Senatu, aby został wybrany na to stanowisko - już wcześniej „namaszczony” przez środowisko władz Jarosławia – dr hab. Roman Fedan, także nauczyciel akademicki, będący w permanentnym konflikcie z prof. Jaroszem. Pozyskiwanie głosów od niektórych członków Senatu wymuszano manipulacją, zastraszaniem, lub ewentualnymi korzyściami (wybór na stanowisko Dyrektora Instytutu, zwiększenie wynagrodzenia, gwarancją dalszego zatrudnienia), obiecanymi po elekcji nowego rektora. W stosunku do byłych prorektorów stosowano bardziej stanowcze działania – rozmowa Ministra, Pana M. Sawickiego z Prorektorem Prof. Czumą (kontrkandydatem dr hab. R. Fedana), połączone z gwarancją dalszego zatrudnienia i uzyskania innych, bliżej nie sformułowanych, korzyści. Jeszcze bardziej restrykcyjne działania podjęto w stosunku do Prorektora dr Marii Laska, którą zastraszano lub stawiano ultimatum, co do dalszego jej zatrudnienia na Uczelni. Takie same działania zorganizowano także w stosunku do członków Senatu z ramienia Samorządu Studenckiego, którzy zostali wcześniej „zwerbowani” przez pracowników Uczelni i Ministerstwa Edukacji do poparcia kandydatury R. Fedana.

Sprawujący jeszcze funkcję prorektorzy podjęli działania zmierzające do uzyskania z Ministerstwa informacji o procedurze wyborów nowego rektora, bowiem jeszcze przed odwołaniem rektora Jarosza, Senat akademicki nie działał w pełnym składzie – 6 wakujących mandatów. Wypada tu podnieść, że na dzień wyboru rektora, tj. 6.10.2005 roku, trzy osoby nie były członkami Senatu, a brały udział w głosowaniu. Odnosi się to do: prof. dra hab. Dionizego Niezgoda, dr. K. Zahradniczek, mgr Ireny Wójtowicz. Wcześniejsze, telefoniczne rozmowy z ministrem Sawickim odnośnie powyższej sprawy były pełne enigmatycznych i niejasnych sformułowań, począwszy od wyboru nowego rektora w aktualnym, niepełnym składzie Senatu do przełożenia wyborów rektora, aż do czasu przeprowadzenia uzupełniających wyborów Senatu. W konsekwencji poproszono ministra Sawickiego o sformułowanie powyższych zasad i zaleceń na piśmie. Minister Sawicki nigdy nie udzielił odpowiedzi. Jednocześnie kanclerz uczelni, mgr Mariusz Jucha, bez konsultacji z aktualnymi prorektorami działał na własną rękę prowadząc rozmowy ze wspomnianym ministrem.

Ostatecznie, kanclerz w porozumieniu z ministrem Sawickim zdecydował, że stosowne wybory nowego rektora nastąpią bez konieczności dokooptowania do składu Senatu wakujących senatorów. Równocześnie w stosunku do prorektora prof. Czumy – kandydata ubiegającego się o stanowisko rektora – podjęto manipulację informacjami, rozmowy zmierzające do wycofania własnej kandydatury, obiecaniem zachowania stanowiska Prorektora itp. Szczególną rolę w tym kontekście odegrał kanclerz Mariusz Jucha, poseł PO Tomasz Kulesza i Przewodniczący Rady Miasta Jarosławia, Marian Janusz – polityk i także pracownik dydaktyczny Uczelni, jednocześnie z ugrupowania PO. Należy tu jeszcze przytoczyć odczucia osób, dla których Szkoła przedstawia wielką wartość, a osoba usuniętego rektora – kimś bardzo zasłużonym. Piszą oni: „Przedstawione zarzuty w oparciu o które Rektor został aresztowany, w opinii społeczności akademickiej i studentów dobrze znających Rektora Jarosza, są spreparowane i oparte w głównej mierze na zeznaniach niewiarygodnych świadków, którzy ze względu na spodziewane korzyści (funkcje i stanowiska na Uczelni) – donieśli do prokuratury zeznając na szkodę rektora Jarosza, (aktualny rektor dr hab. Roman Fedan, dr Krzysztof Rejman, dr hab. Zbigniew Makieła oraz – wspomniany tu już, kanclerz mgr Mariusz Jucha).

Nowe władze uczelni mają silne poparcie aktualnego posła PO Tomasza Kuleszy, komendanta policji w Jarosławiu – J. Dymek, prokuratora rejonowego w Jarosławiu M. Haśko oraz Starostwa Powiatowego w Jarosławiu, którzy kolegialnym działaniem, przy aprobacie byłego ministra edukacji Mirosława Sawickiego, doprowadzili do odwołania i zatrzymania w sposób skandaliczny Profesora Antoniego Jarosza”.

W konsekwencji, w atmosferze pośpiechu, manipulacji i przy udziale pracowników Ministerstwa Edukacji Narodowej i Sportu dokonano wyboru nowego rektora – dr hab. Romana Fedana.

Następnie, wybór rektora – elekta został zatwierdzony przez Pana Ministra Sawickiego, który działając przez delegowanych pracowników resortu edukacji nie stwierdził ewidentnego naruszenia prawa w postaci:

Prowadzenia agitacji i manipulacji w stosunku do senatorów uczelni,
Działania senatu w trakcie wyborów w niepełnym składzie, bez konieczności przeprowadzenia wyborów uzupełniających, których do dzisiaj nie przeprowadzono,
Braku pisemnego ustosunkowania się Pana Ministra do sposobu przeprowadzenia elekcji nowego rektora, mimo kilkakrotnych starań ze strony prorektorów,
Działalności polityków, noszącej znamię agitacji, głównie ze strony Platformy Obywatelskiej będących członkami senatu i konwentu Uczelni,
Brak jakiejkolwiek reakcji ze strony organu kolegialnego Uczelni, Konwentu, na występujące nieprawidłowości i niepodjęcie działań zmierzających do zaprzestania agitacji i manipulacji oraz wywierania presji na członków Senatu Uczelni.

Nowy rektor odziedziczył Uczelnię bardzo dobrze zorganizowaną i właściwie przygotowaną do rozpoczęcia nowego roku akademickiego 2005/2006.

Trudno jest ocenić kadencję nowego rektora w ciągu półrocznego okresu jej sprawowania, ale bazując na obserwacjach, a także na doświadczeniach pracowników Uczelni można dokonać podsumowania tej działalności.

Pierwszym przejawem mało twórczej działalności nowego rektora było wynagrodzenie ludzi, którzy aktywnie przyczynili się do odwołania rektora Jarosza. Jeszcze przed powołaniem ich na dyrektorów Instytutów i ich zastępców, prorektorów; przyznano im nieuzasadnione, wysokie nagrody w wysokości oscylującej w granicach 1000 – 4000 zł (rzekomo za pracę na rzecz Uczelni), zakupiono wszystkim służbowe telefony komórkowe, zatrudniono ponad potrzeby pracowników administracji (głównie osoby według klucza znajomości), zakupiono samochód służbowy za kwotę 90. 000 tys. złotych. To, według opinii obecnych władz uczelni – inwestycje.

Kolejnym działaniem nowego rektora PWSZ dra hab. R. Fedana jest usuwanie ze swojego najbliższego otoczenia, ale także z uczelni - osób związanych (lub zatrudnionych) z odwołanym rektorem Jaroszem. Od listopada do grudnia trwały nieustanne rozmowy z w/w pracownikami, stosowano upomnienia, niewygodnych pracowników dydaktycznych - pod pozorem niezgodności wykształcenia z nauczanym przedmiotem - zwalniano lub przenoszono na stanowiska administracyjne. Takie działania dotyczyły generalnie osób, które były zatrudnione na czas nieokreślony i w charakterze nauczyciela akademickiego – wbrew regulacjom ustawowym prawo o szkolnictwie wyższym. Obecnie osoby z otoczenia prof. Jarosza są wzywane do nowego rektora i zastraszane zwolnieniem z pracy, inwigilowane (śledzone, nieustannie sprawdzane w trakcie zajęć dydaktycznych) i pouczane, co do zachowania. Rektor Fedan zakazał także spotkań z osobami objętymi „infamią” w ten sposób je dyskryminując. Szczególnie takie działania nasilono w stosunku do byłych prorektorów, którzy znajdują się na „nieoficjalnej liście do zwolnienia.”

W trakcie postępowania karnego prowadzonego w stosunku do rektora prof. A. Jarosza, nowy rektor Fedan poinformował wszystkich pracowników uczelni, że udostępni organom policji i prokuraturze odpowiednie pomieszczenia uczelni w celu przeprowadzenia przesłuchania. Takie deklaracje rektora Fedana wywołały poczucie zastraszania i wywołały negatywną atmosferę wśród pracowników, szerząc lęk i strach przed utratą pracy w przypadku zeznań niezgodnych z oczekiwaniami przesłuchujących.

Kolejnym przejawem destrukcyjnej działalności nowego rektora jest masowe skreślanie studentów i zmniejszanie ich liczebności do docelowej liczby 3tys. oraz odstąpienie i użyczanie budynków znajdujących się w posiadaniu Uczelni – posłowi Platformy Obywatelskiej – Tomaszowi Kuleszy na potrzeby prywatnej wyższej szkoły – konkurencyjnej wobec PWSZ.

Na jarosławskiej Uczelni mają miejsce regularne spotkania o charakterze politycznym i werbunkowym posłów i samorządowców Platformy Obywatelskiej z władzami uczelni. Sam rektor jest członkiem Rotary Club i Platformy Obywatelskiej w Jarosławiu, a jego bliski współpracownik – Przewodniczący Rady Miasta, również członek Platformy Obywatelskiej – mgr Marian Janusz, na uczelni zatrudniony na dwóch etatach, jako nauczyciel akademicki oraz na nowym stanowisku administracyjnym, jako Dyrektor Biura Rektora. Takie spotkania i relacje są publikowane na stronach internetowych uczelni. Działanie tego gremium doprowadziło do zaprzestania budowy kościoła i zmiany profilu jego przeznaczenia na potrzeby ośrodka rozrywkowego – ma to być sala dyskotekowa.

Innym przejawem niszczącym historię Szkoły, a szczególnie jej pierwszego rektora jest zacieranie wszelkich śladów istnienia prof. Jarosza na uczelni, poprzez usuwanie obrazów z jego portretem z Sali senackiej, zmiany w księdze pamiątkowej Uczelni. To niesamowite! Obecnie nowe władze uczelni zaniechały budowy wszystkich obiektów będących już w fazie projektowej – krytego basenu, kortów i boiska, tłumacząc to brakiem funduszy, które przecież zgromadził prof. A. Jarosz.

Istnieją jeszcze inne skandaliczne zachowania nowych władz uczelni, które sprawiają, że wypracowany majątek uczelni przez rektora Jarosza jest roztrwaniany, lub przekazywany jako darowizna dla osób, które aktywnie przyczyniły się do obalenia rektora Jarosza, chociażby pobieranie pożyczek z Zakładowego Funduszu socjalnego w wysokości 60 000 tys. złotych, a odmowa przyznania innym niezasłużonym - w opinii nowych władz.

Opisane wyżej fakty pochodzą z przekazu pracowników Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej im. Bł. Ks. Bronisława Markiewicza w Jarosławiu. Od osób, do których kierownictwo Stowarzyszenia Obrony i Rozwoju Polski ma zaufanie, którzy swoją postawą wielokrotnie potwierdzili, że są nie tylko dobrymi fachowcami, ale patriotami i katolikami. Uprzejmie prosimy Szanownego Pana Ministra o spowodowanie podjęcia stosownych kroków, mających na celu wyjaśnienie przedstawionych zaszłości, przywrócenie prawa w Szkole, naprawienia poczynionych szkód i – ewentualnego – ukarania winnych. W gruncie rzeczy chodzi bowiem o olbrzymie dobro, jakim jest Uczelnia i jej studenci.


Półkownik - Sro 06 Wrz, 2006 16:25
Jednego mi w tym brak. Bilansu szkoły. Ile dotacji dostała, ilu sponsorów miała i z drugiej strona - ile i na co wydała. A w wypadku tejże szkoły to jest bardzo istotne. Podobnie jak i we wszystkich innych, przez państwo dotowanych.
A dlaczego optuję za szkołą prywatną? Bo ona właśnie powinna uczyć od maleńkości szacunku do wartości wydawanych pieniędzy.


bateria helska - Sro 06 Wrz, 2006 16:36
Półkowniku, dzieci już od dobrych paru lat wiedzą, że pieniądze wychodzą "ze ściany", a zapewnia to bezwartościowy kawałek plastyku. Licytują się na nowe, "bardziej wypasione" modele komórek, "wózki" starych, etc. Wartość kasy dobrze znają i bez szkoły, prywatnej czy państwowej.
Gdyby rodzaj szkoły w oczywisty sposób determinował ucznia, to seminariów duchownych nie kończyliby kapusie, chciwcy, homoseksualiści czy wręcz ateiści. A kończą.



Półkownik - Sro 06 Wrz, 2006 16:45
Oj szanowna baterio, ale ślepakiem wystrzeliłeś. To według Ciebie nie ma już żadnego ratunku. To znaczy, że jesteśmy skazani na hordy małolatów, co to nie potrafią przeczytać pieciu linijek tekstu, aby się w sensie informacji nie poguibić?
Ad rem panowie, ad rem. (Jak mawiał uszaty rzecznik rządowy).


bateria helska - Sro 06 Wrz, 2006 17:14
Chodziło mi po prostu o to, że stosunek dzieciaka do pieniądza oraz "jego wartości nabywczej" być może i kształtuje się po części w szkole (ów ranking komórek), ale raczej nie poprzez szkołę.

Uważam, że szkoły dzielą się po prostu na złe i dobre.
Znam złe prywatne szkoły wyższe, w których trzydziestoletni doktor pieprzący coś o "inteligencji emocjonalnej" zwyczajnie nie wie, że czasami wypada powiedzieć "dzień dobry" i "przepraszam", a ukończył renomowane prywatne liceum i psychologię na UW.
Twój pomysł z permanentnymi egzaminami uważam za błędny. Wystarczą wiarygodne świadectwa, inaczej - przy panującej sitwie - "egzaminy" staną się znowu kołderką (zapłaci za nią podatnik), pod którą przemyci się znajomych, zaprotegowanych czy opłaconych. A pomysł, że zapatrzony w gwiazdę ZNP i Łybackiej osobnik będzie wyławiał Janków Muzykantów, to dla mnie czysta utopia.


OFM - Sro 06 Wrz, 2006 17:59
. A pomysł, że zapatrzony w gwiazdę ZNP i Łybackiej osobnik będzie wyławiał Janków Muzykantów, to dla mnie czysta utopia.


Dokładnie! Z resztą, to zdanie dokładnie ilustruje absurd państwowego szkolnictwa!

W Polsce państwowe szkolnictwo obecnie jest złe, bo NIE MA ŻADNYCH SZANS jeśli chodzi o konkurencję z Pństwem - zasięg, powszechność, przymusowość i pozorna bezpłatność sprawiają, że najlepsi uczniowie oraz nauczyciele prawem prawdopodobieństwa trafią się właśnie w państwowych szkołach, windując im wyniki w górę. Dlatego też większość prywatnych szkół postawiła na tych, którzy rzeczywiście chcą po prostu kupić sobie oceny.

Dlatego jedynym ratunkiem dla szkolnictwa w Polsce jest jego pełna prwyatyzacja. "Darmowa" edukacja jest fikcją, podobnie jak podręczniki - płaci za to po prostu ktoś inny, a więc są to pieniądze pochodzące z Kradzieży (nie znam osoby, która z własnej, nieprzymuszonej woli płaciłaby tak wysokie podatki). Oczywiście wtedy prywatne szkoły decydowałyby o sposobie nauczania, podręcznikach, egzaminach - i skończyłaby się państwowa INDOKTRYNACJA! Każdy wybrałby taką szkołę dla swego dziecka, jaka mu odpowiada - obecnie programy szkół w zasadzie niczym się nie różnią.

A co, powiadacie, z tzw. diamentami, perłami wśród ubogich uczniów? Proszę zatem bardzo, niechaj zwolennicy fundowania takim uczniom edukacji założą Fundację i finansują ją z własnych oraz dobrowolnych składek - i obędzie się bez łamania 7. przykazania!!!

P.S. Ludzie zapominają permanentnie o dokonianiach człowieka w zakresie poznania ewolucji oraz genetyki. Otóż jeżeli rodzic swoim sprytem i umiejętnosciami (korzystnym zestawem genów) zdobył majątek, oznacza to, że jego dzieci raczej odziedziczą po nim ten sam korzystny genotyp (oczywiście nie zawsze, jednak jest to większość przeważająca) - dlatego o wiele bardziej opłaca się inwestować w bogatych obywateli, ci wszak stanowią o sile narodu!


Półkownik - Sro 06 Wrz, 2006 18:33
Wielce szanowny OFM-ie. Nie czepiaj sie genetyki, bo nic z niej nie rozumiesz i bez uwłaszania Twej ogólnej światłości poznawczej zjawisk rządzących przyrodą, to akurat w tej dziedzinie jesteś "GŁĄB".
O wyjaśnienia spytaj byle jakiego genetyka. Kropka koniec tego tematu.
Co do poprzednich postów. A czy ja mówiłem, że szkoła prywatna kończy się na podstawówce? To jest dopiero początek. I o ile na tym poziomie dopuszczałbym jeszcze bardzo duży procent szkół państwowych, bo rewolucji to nawet Dzierżyński nie do końca potrafił zrobić, to im wyżej tym prywatniej. I zaraz wyłuszczę dlaczego.
Jako świadomy rodzic chcialbym, aby moje dziecię kształciło się tak, jak ja to widzę. W ramach potrzeb rodziny, jego uzdolnień i naszych możliwości finansowych. Jako świadomy rodzic mając wykaz szkół danego poziomu wybiorę dla swej latorośli to co odpowiednie.
A jak nie jestem świadom, to mam na tym samym poziomie szkoły państwowe, jako szkoły zwykłe. I bezpłatne. Całkowicie. Łącznie z podstawowymi podręcznikami, które byłyby przekazywane z klas starszych do młodszych.
Co do permamentnych egzaminów co tak zbulwersowalo "baterię". Powtarzam. A czym jest życie jak nie permanentnym egzaminem. Być może przeoczyłeś jedno, albom ja nie dopisał. No tak to ja nie wyjasniłem. Otóż ustanawiącym zestaw pytań i je oCENIAJĄCYM JEST rADA pEDAGOGICZNA DANEJ SZKOŁY. Z obowiązkiem ich, czyli tych pytań wcześniejszego publikowania, a nie jakaś tam panie dzieju Łybacka. I tu jest pole do popisu dla dyrekcji danej szkoły i utrzymania odpowiedniego poziomu.
A co do diamentów wśród ubogich. I kpin na ten temat. W genetyce nie wszystko przebiega wedlug reguł, że 2 + 2 = 4. Jak by tak było, to byśmy już wszyscy od dawna byli przystojnymi wydokimi blondynami, lub też kruczoczarnymi z perkatym nosem (zależnie od tego, która opcja by wygrała). Prawdziwe diamenty rodzą się jeden na kilkanaście tysięcy. Jak ich nie oszlifujesz do brylantu, to pozostaną zwykłymi związkami węgla. I o ten szlif w szkołach chodzi.
Jak na razie to na tyle.


Hegemon - Sro 06 Wrz, 2006 18:57
Ludzie zapominają permanentnie o dokonianiach człowieka w zakresie poznania ewolucji oraz genetyki. Otóż jeżeli rodzic swoim sprytem i umiejętnosciami (korzystnym zestawem genów) zdobył majątek, oznacza to, że jego dzieci raczej odziedziczą po nim ten sam korzystny genotyp (oczywiście nie zawsze, jednak jest to większość przeważająca) - dlatego o wiele bardziej opłaca się inwestować w bogatych obywateli, ci wszak stanowią o sile narodu!


Ktoś tu chyba stanowczo przeinwestował w Catburna!


OFM - Sro 06 Wrz, 2006 19:04
Arght! Jeżeli szkoła jest prywatna, to ona ustala swój własny system-program nauczania (to odnośnie proponowanych przez Ciebie, Półkowniku, egzaminów, sprzedaży podręczników i rad pedagogicznych). Jeżeli tak nie jest, jest po prostu samofinansującą się szkołą PAŃSTWOWĄ.

A co z łamaniem 7. przykazania, z którym widać jest wielki problem wśród tzw. dobrych ludzi (o fundacji mówiłem jak najbardziej serio)? Skomentuj to, co napisałem wcześniej o tym, Półkowniku ( w poprzednim poście) A i wyjaśnij mi, gdzie się mylę w zakresie genetyki.


Półkownik - Sro 06 Wrz, 2006 19:12
A i wyjaśnij mi, gdzie się mylę w zakresie genetyki.


Taż mówię Ci, idź i popytaj na Akademię Medyczna, a jeszcze lepiej Rolniczą. Znasz takie przysłowie: "Ociec porządny i matka porządna, a syn kolejarz". Jeśłi ojciec bogaty złodziej a matka k.... to mimo wszystko jest duża nadzieja, że syn/córka będą porządni.


Psuj - Sro 06 Wrz, 2006 19:18
to mimo wszystko jest duża nadzieja, że syn/córka będą porządni.


Pewna szansa- ale biorąc pod uwagę znaczenie wychowania, ośmielę się stwierdzić, że niewielka.


OFM - Czw 07 Wrz, 2006 21:05
nadzieja jest matką głupich i swoich dzieci nie lubi. A przysłowia są mądrością narodów, które nie mają innych mądrości. to a propos odpowiedzi Półkownika odnośnie mojej "genetycznej" tezy (gdyby była fałszywa, teoria ewolucji ległby w gruzach). Ale tak czy siak jest to NAJMNIEJ ISTOTNY fragment mojego pierwotnego postu, specjalnie umieszczony w tym celu w Post Scriptum.

Co z permanentną kradzieżą, mającą dawać szansę perełkom? Czy prywatna szkoła będzie w Waszym wyobrażeniu jedynie samofinansująca się, bo i tak sysytem będzie narzucony odgórnie? Czy widzicie, że szkoły państwowe mają opinię dobrych tylko dzięki wybitnym (którzy najczęściej korzystają z prywatnych zajęć pozalekcyjnych)?

Na razie brak odpowiedzi na te pytania z Waszej strony....


krako - Czw 07 Wrz, 2006 22:01
".....teoria ewolucji ległby w gruzach"

OFM - to ty nie wiesz że teoria ewolucji od dawna leży w gruzach ?
oczywiście dla mnie ona zawsze była jakaś taka zaściankowa gdyż ja wierze w słowa zawarte w Bibli ale mniejsza z tym.
Jakiś czas temu a właściwie już dosyć dawno była bardzo głośna debata w USA(w Polsce tematem nikt sie nie zajął) na temat kreacjonizmu i teorii ewolucji. Otóż okazuje się że dowody przemawiają za tym że Bóg stworzył świat. Co prawda nie jest to to samo co w Bibli gdyż naukowcy twierdzą że swiat powstał w dłuższym terminie niż to co jest podane w Piśmie Świętym ale i tak jest to spory skok do przodu. I co ciekawe za kreacjonizmem stoją naukowcy bez względu na wyznanie, wiare czy też jej brak .
W stanach pewne środowiska chciały aby pozwolono nauczać w szkołach tej teorii i oczywiście podawali naukowe argumenty ale jak się okazało jest rozdział Kościół-Państwo więc teoria ta z punktu widzenia postępowców nie może być nauczana heh

nie wiem jak sprawa się potoczyła dalej bo jej nie śledziłem ale proponuje samemu zapoznać się z badaniami na ten temat

PS pamiętam np taki argument że wg teorii ewolucji organizmy powstawały od najprostrzych do bardziej złożonych tyle że zakładając taki stan rzeczy zakładamy również że pierwotne organizmy nie miały np narządu wzroku czyli oczów. i teraz żeby powstały oczy to "byt" musiał wiedzieć że świat można wogole "zobaczyć" no bo jak mógłby stworzyć tak skomplikowany narząd o którym nie wiedziałby do czego ma służyć. pozatym darwiniści mówią że zmiany zachodzą w czasie bardzo długim( miliony lat). ale w takim razie ów gałka oczna zanim powstała to musiały pojawić się jakieś zręby jej, później kolejne itd. tyle że natura eliminuje rzeczy które są niepotrzebne. a takie zręby zanim zostały gałką oczną były niepotrzebne.

sumując nie można mówić że w wyniku "przypadku" bo tym jest właściwie teoria ewolucji-ciąg przypadków powstał tak ogromnie skomplikowany narząd wzroku jakim są oczy a że jest bardzo skomplikowany to proponuje spojrzeć do jakieś encyklopedii medycznej

i takich argumentów jest wiele. jednym słowem można teorie ewolucji określić jako bzdure ALE bzdure na podstawie której niektórzy ludzie stworzyli filozofie bez Boga i różne ideologie które w obecnych czasach triumfują.

i to by tłumaczyło dlaczego tyle środowisk robi co może by darwinizmu nie zdegradowano do poziomu idiotyzmów gdyż jest to część fundamentu na którym ów ideologie się opierają. a wiadomo co się dzieje z domem gdy jego fundament się kruszy


Zgred - Pią 08 Wrz, 2006 10:19
OFM - to ty nie wiesz że teoria ewolucji od dawna leży w gruzach ? :)


Krako - gdyby głupota miał skrzydła fruwał byś, nie jak gołębica, a jak B-52 raczej.
Poczytał byś parę książek nim zaczniesz stukać w klawisze.
P.S. Umieszczenie takiego postu w wątku "Szkoła" jest dramatycznym przyczynkiem do jej upadku.


krako - Pią 08 Wrz, 2006 10:36


klapaucjusz - Pią 08 Wrz, 2006 11:01
dla przykładu Krako, "Bóg i Ewolucja" autorstwa "niejakiego" Józefa Życińskiego. Akurat w temacie zarówno chrześcijaństwa, jak i nauki postac kompetentna.
Wybacz, ale dałeś popis kretyństwa w dwóch ostatnich postach. Rozumiem że skamieniałości zwierzęce i roślinne - dajmy na to - liczące sobie setki milionów lat, na któych możesz sobie prześledzic i ch stopniowy rózwój, to nie jest dla ciebie przekonywujący dowód
Wam gęsi pasac a nie o nauce dyskutowac...


bateria helska - Pią 08 Wrz, 2006 11:28
Zainteresowanym wątkiem ewolucjonistycznym polecam to (z przyległościami):

http://www.paleontologia....opic.php?p=1016

Zwolenników kreacjonizmu pragnę wesprzeć sylogizmem: Bóg jest wszechmogący, a zatem mógł urządzić cały ten teatr ze skamielinami i "poprawnością" metod diagnostycznych.

Sceptykom przypominam "człowieka z Piltdown", który tak ucieszył darwinistów.

Od siebie: gdybanie o makroewolucji jest zwykłą ekstrapolacją.
Dowody na mikroewolucję wydają się pewne, ale ewolucjoniści sporo niewygodnych dla siebie kwestii zamiatają pod dywan.


krako - Pią 08 Wrz, 2006 11:34
dla przykładu Krako, "Bóg i Ewolucja" autorstwa "niejakiego" Józefa Życińskiego. Akurat w temacie zarówno chrześcijaństwa, jak i nauki postac kompetentna.
Wybacz, ale dałeś popis kretyństwa w dwóch ostatnich postach. Rozumiem że skamieniałości zwierzęce i roślinne - dajmy na to - liczące sobie setki milionów lat, na któych możesz sobie prześledzic i ch stopniowy rózwój, to nie jest dla ciebie przekonywujący dowód
Wam gęsi pasac a nie o nauce dyskutowac...



LOL

-czy to nie ten sam Życiński który ino jest co pięć minut lansowany przez media które walczą z Kościołem ?

-czy to nie ten sam Życiński który traktuje Pismo Święte jako interpretacje jedną z wielu ?

-czy to nie ten liberalny modernista który prawdopodobnie przed II Soborem Watykańskim byłby ekskomunikowany albo doświadczyłby degradacji przez promocje

-czy to nie ten sam hierarcha który tak chętnie współpracuje z Tygodnikiem Powszechnym, gazetą SB-ków i innych homo-niewiadomo

PS "Wam gęsi pasac a nie o nauce dyskutowac..." - no coż kontakt z naturą i opiekowanie się np gęsiami też szczytne zajęcie ale na twoim miejscu nie parafrazowabym Piłsudzkiego bo takim wielkim autorytetem nie był a za obalenie prawowitego,legalnego rządu powinnien zawisnąć


Zgred - Pią 08 Wrz, 2006 11:37
Zwolenników kreacjonizmu pragnę wesprzeć sylogizmem: Bóg jest wszechmogący, a zatem mógł urządzić cały ten teatr ze skamielinami i "poprawnością" metod diagnostycznych.


Oczywiście !
Tylko że jest to hipoteza niefalsyfikowalna, ergo nie poddająca się naukowej weryfikacji.
Co wcale nie znaczy że nieprawdziwa !
Nawiasem mówiąc z falsyfikacją teorii ewolucji także były poważne kłopoty (vide prace Poppera), które podobno (nie jestem obeznany w temacie) zostały przezwyciężone.

Krako - edukację zacznij od analizy porównawczej znaczeń słów "przyczyna" oraz "przyczynek".


krako - Pią 08 Wrz, 2006 11:49
Umieszczenie takiego postu w wątku "Szkoła" jest dramatycznym przyczynkiem do jej upadku.



a jednak miałeś racje w tej kwestii

czy moderator mógłby te kilka postów umieścić w nowym wątku o ewolucji ?


belpher - Pią 08 Wrz, 2006 19:00
Szkoła. Całe życie jest szkołą.
Tematem tym wkraczam niejako na podwórko ‘belphera” ale skoro on milczy, to ktoś musi zacząć. O czym go na ‘priv” lojalnie uprzedzałem.


1.Ale ja się nie gniewam!
Aktywny uczeń to skarb, więc pisz co myślisz, a My się na końcu ustosunkujem
2.Kazdy belfer i belferzyna ma na początku roku szkolnego trochę zajęć, więc mniej czasu na pogaduchy.
Ja mieszkaniec parafii, zaścianka i ciemnogrodu, za wodą, na dnie której spoczywa wrak "Bismarcka" nie byłem, więc wiedzę o usa, canadach i innych albionach czerpię z filmów, które są mądrością narodu, skarbnicą wiedzy wszelakiej i najlepszym przyjacielem człowieka (czy czegoś nie pokręciłem?)
I widzę dwie zupełnie różne rzeczywistości szkolne!
Kolorowych w kolorowych łachach, którzy mówią o seksie i prochach i dźgają się kosami i chłopaków w szkolnych uniformach, którzy uczą się w prywatnych, męskich szkołach budowanych w stylu neogotyckim.
Tych pierwszych uczy się o "inteligencji emocjonalnej", "ruchowej" i jakiejś tam jeszcze, a tych drugich przygotowuje się do rządzenia Imperium
Fachowcy są rozbieżni jedynie w kwestii, czy tych drugich ma być 7%, 5%, czy wystarczy 3%!
U nas niestety nie ma szkół z tradycjami 100, czy więcej lat - to też zasługa komuny. Obecnie szkoły prywatne nie są tym, czym były onegdaj, lub czym są w krajach zachodnich. Jest wiele dobrych szkół publicznych, ale co z tego będzie za 15 - 20 lat to zobaczymy, jak dożyjemy
Ale oczywiście prywatne szkolnictwo jest NIEZBĘDNE i jego rozwój - konieczny.
Z tego co słyszałem, bardzo dobrą opinią cieszą się szkoły katolickie, do których najchętniej oddają swoje latorośle komuchy
A na koniec: bon oświatowy jest bardzo dobrym, jak sądzę pomysłem i rzeczywiście trzeba go wprowadzić. Tylko kto to zrobi???
I nawiązując do wcześniejszej dyskusji o maturach.
W dobrym, elitarnym liceum maturę zdadzą wszyscy, a w tym dla "ludu" 25, czy 30%.
I wtedy będzie można spokojnie umierać, bo elity będą przygotowane.


OFM - Nie 10 Wrz, 2006 13:06
Argh!!! Ja pisząc o ewolucji, miałem na myśli przede wszystkim DOBÓR NATURALNY oraz DZIEDZICZENIE. A krako wyjechał z powstaniem świata i ogólnym ewolucjonizmem, nijak nie mającym się do głównego wątku...


krako - Nie 10 Wrz, 2006 13:29
Argh!!! Ja pisząc o ewolucji, miałem na myśli przede wszystkim DOBÓR NATURALNY oraz DZIEDZICZENIE. A krako wyjechał z powstaniem świata i ogólnym ewolucjonizmem, nijak nie mającym się do głównego wątku...


Hegemon - Nie 10 Wrz, 2006 14:35
Jakiś czas temu na ff udzielał się osobnik, który twierdził, że nie tylko amerykański program księżycowy, ale i wszystkie sztuczne satelity razem wzięte to bujda na resorach. Kogoś mi on przypomina.


Półkownik - Nie 10 Wrz, 2006 15:42
HEGEMON, błagam Cię - Oddziel wątek o "darwiniźmie" od szkoły. Miałem zamiar coś jeszcze o mojej , być może głupiej wizji szkoły napisać, ale z "darwinizmem" nie mam zamiaru się ścigać.
Howq


krako - Nie 10 Wrz, 2006 16:01
Jakiś czas temu na ff udzielał się osobnik, który twierdził, że nie tylko amerykański program księżycowy, ale i wszystkie sztuczne satelity razem wzięte to bujda na resorach. Kogoś mi on przypomina.



drogi Hegemonie przysięgam z ręką na sercu

TO NIE JA :D

PS od tej chwili mamy tu już 3 wątki

-szkoła
-ewolucja
-i programy kosmiczne


Półkownik - Nie 10 Wrz, 2006 16:24
To może jeszcze coś o Babie Jadze?


Bonka - Nie 10 Wrz, 2006 20:14
No to ja tak trochę nie na temat... W Hiszpanii istnieją TRZY rodzaje szkół, prywatne (bardzo drogie), szkoły subwencjonowane przez państwo zazwyczaj prowadzone przez księży, rzadziej laickie i w końcu trzecie, te państwowe. Oczywiście największym powodzeniem cieszą się te drugie, bo o największych tradycjach. I ja właśnie w takich szkołach (prywatnych, subwencjonowanych przez państwo) widziałabym przyszłość dla polskiej dziatwy...


OFM - Pon 11 Wrz, 2006 16:34
Bonka...


DarioB - Pon 11 Wrz, 2006 17:43
Ktoś tu pisał o rektorze szkoły w Jarosławiu;


OFM - Pon 11 Wrz, 2006 17:56
Socjalizm bohatersko walczy z przestępstwami, które w innych ustrojach po prostu nie istnieją.


DarioB - Pon 11 Wrz, 2006 19:36
O ile się nie mylę, przyjmowanie i dawanie łapówek, płatna protekcja i nakłanianie do fałszywych zeznań istnieją jako przestępstwa w każdym ustroju


Psuj - Pon 11 Wrz, 2006 20:31
O ile się nie mylę, przyjmowanie i dawanie łapówek, płatna protekcja i nakłanianie do fałszywych zeznań istnieją jako przestępstwa w każdym ustroju


Ale jest mniej okazji do ich popełniania
(mniej licencji, zezwoleń, opłat remontowych, rozliczeń podatkowych, szemranych ludzi na wysokich stanowiskach- bo innych też stać na zrobienie sobie SW...)


Bonka - Pon 11 Wrz, 2006 20:33

O ile się nie mylę, przyjmowanie i dawanie łapówek, płatna protekcja i nakłanianie do fałszywych zeznań istnieją jako przestępstwa w każdym ustroju



DarioB, w każdym ustroju, ale nie na tym szczeblu...


Rodak - Sob 19 Sty, 2008 06:34
Prawdziwe pieniądze to w szkolnictwie zarabia się jako związkowiec.

I jak ma być lepiej w polskiej oświacie, gdzie działa 30 związków zawodowych wśród 600 tyś. nauczycieli. Oni zrobią wszystko, aby nic nie poprawiać.

Szef ZNP zarabia więcej niż minister edukacji

Przewodniczący Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz oświadczył, że aby spełnić postulaty ZNP, rząd potrzebuje na podwyżki dla nauczycieli ok. 3 mld zł. Szef ZNP przyznał również w wywiadzie dla TOK FM, że zarabia 9 tys. brutto, co wywołało zdziwienie minister Katarzyny Hall, która przyznała, że zarabia 8 tys.



Półkownik - Sob 19 Sty, 2008 08:44
To nie wiedziałeś o tym? Każdy związek zawodowy zakładany jest po to, aby jego władze miały się jak najlepiej. Vide NSZZ Solidarność.


Emigrant - Nie 20 Sty, 2008 15:33
Albo urlop, albo pensja - wybór należy do ciebie, nauczycielu

Rząd powinien powiedzieć jasno nauczycielom: Podniesiemy wam znacząco wynagrodzenia, ale musicie zrezygnować z przywilejów urlopowych i emerytalnych - rozmowa z Jeremim Mordasewiczem, byłym nauczycielem, dziś członkiem Komisji Trójstronnej, ekspertem Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan".

Leszek Kostrzewski: Ile powinni zarabiać nauczyciele?

Jeremi Mordasewicz: Jeśli porównujemy zarobki nauczycieli z zarobkami innych grup społecznych - takie porównania robi się w całej Europie - to należy brać pod uwagę wynagrodzenie za realnie przepracowaną godzinę. Do tego musimy uwzględnić wiek przejścia na emeryturę oraz trzeci czynnik: ryzyko w danym zawodzie związane z utratą pracy. We wszystkich tych aspektach nauczyciele mają duże przywileje.

Zacznijmy od godzin pracy.

- Nauczyciel nie pracuje tyle, ile innym grupom każe kodeks pracy, czyli 40 godzin tygodniowo. Pensum nauczycielskie to 18 godzin. Po uwzględnieniu czasu na sprawdzanie klasówek i przygotowanie do zajęć to ok. 34 godzin.

W pozostałym czasie nauczyciele udzielają korepetycji. To niechlubna tradycja polskiego szkolnictwa, ujma dla szkół. Polska jest krajem, gdzie poświęca się najwięcej w Europie czasu na korepetycyjne kształcenie dzieci poza szkołą. Wynika z tego, że nauczyciele źle uczą i dzieci muszą być douczane. Z drugiej strony nauczyciele są zmuszeni dorobić, by przeżyć. W sumie wstyd.

Nauczyciele muszą więcej zarabiać w szkole, ale muszą też dłużej pracować. Niech nauczyciel wf., który nie ma klasówek, prowadzi w ramach zajęć dodatkowe treningi.

Przez cztery lata przewodniczyłem radzie rodziców w warszawskim liceum Rejtana. Przychodziły dzieci różnie przygotowane. Dlaczego nauczyciele nie mieliby zająć się w czasie pracy wyrównywaniem ich poziomu wiedzy? Można określić, ile pracy wymagają godziny wychowawcze, zajęcia wyrównawcze, prowadzenie olimpijczyków. Dyrektorzy powinni prowadzić bilans pracy nauczyciela.

By być uczciwym, przyznam, że i dziś są nauczyciele, którzy pracują po 40 godzin, są oddani pracy, ale nie ma to żadnego wpływu na ich zarobki.

Na czas pracy nauczyciela wpływa też to, że ma dłuższy urlop letni, okres świąteczny, ferie zimowe.

Jak to skrócić? Skoro nie ma uczniów w szkole, to trudno, żeby byli nauczyciele.

- A dlaczego nie mogą w czasie ferii wyjeżdżać z uczniami na obozy? Dlaczego nie mogą pracować w tygodniu np. 42 godzin - rekompensowaliby to sobie dłuższym urlopem.

Dłuższa praca oznacza jednak zwolnienia w szkole.

- W latach 90. z budownictwa musiało odejść 300 tys. osób. Nie było dla nich pracy i nikt nie robił z tego powodu wielkich awantur. Ci ludzie wiedzieli, że aby pracować, muszą się przekwalifikować.

Jest to kolejna rzecz wpływająca na wysokość nauczycielskiej pensji. Praca nauczyciela nie niesie wielkiego, jak w przypadku np. prywatnych firm, zagrożenia zwolnieniem. Dlatego ciągną do tego zawodu osoby, które z góry zakładają, że będą mniej zarabiać, ale w zamian będą miały poczucie bezpieczeństwa pracy.

Bezpieczeństwo to jest warte kilkanaście procent pensji. Tak to wycenia rynek. Jeśli nauczyciel przechodzi ze szkoły publicznej do prywatnej - z większym ryzykiem zwolnienia - chce przynajmniej o kilkanaście procent więcej zarabiać.

Od kilku lat domaga się pan też likwidacji emerytalnych przywilejów nauczycieli?

- Nauczyciel może dziś przechodzić na emeryturę nawet o dziesięć lat wcześniej niż inni Polacy. Oznacza to, że dłużej pobiera emeryturę. Nie jak np. lekarz - przez 15 lat, tylko przez 20. Przez to, że dłużej emeryturę pobiera, więcej pieniędzy trzeba mu wypłacić.

Nauczyciele to największa grupa zawodowa korzystająca z wcześniejszych emerytur. Co roku praw takich nabywa mniej więcej 10 tys. z nich. A wcześniejsze emerytury kosztują nas wszystkich 18 mld zł rocznie. Rząd musi więc jasno powiedzieć: Damy wam podwyżki, ale koniec z przywilejami w emeryturach.

Ale czy nauczyciele zgodzą się na cięcie przywilejów w zamian za wyższe pensje?

- Rozmawiam z nauczycielami z Warszawy i Łodzi, z dyrektorami szkół, i zaobserwowałem wielką różnicę w podejściu młodych i starszych nauczycieli. Młodzi pójdą na te zmiany, dla starszych to problem, dla nich duże znaczenia ma bezpieczeństwo emerytalne. Ale wyjścia nie ma.

http://www.gazetawyborcza.pl/1,76842,4851353.html


wichura - Nie 20 Sty, 2008 17:46
(...) rozmowa z Jeremim Mordasewiczem, byłym nauczycielem, dziś członkiem Komisji Trójstronnej (...)



Dalej Brzeziński mówi o pracy Komisji Trójstronnej:

„dążenie w kierunku systemu światowego, który rozciąga się równomiernie we wszystkich częściach świata, gdzie władza jest w rękach komunistycznych rządów".
http://www.kki.pl/piojar/...dza/wladz8.html




bateria helska - Nie 20 Sty, 2008 18:09
Niech Mordasewicz da przykład i wróci do zawodu. Bardzo lubię uwagi wszelkich "jajakobyły".


Rodak_ - Nie 16 Mar, 2008 08:32
Jak Środa i Żakowski będą nam dzieci wychowywać:

Edukacja vs. stereotypy

Strach będzie dzieci do szkoły wysyłać, bo lewacy zamiast swoich chcą innych dzieci wychowywać.


Półkownik - Nie 16 Mar, 2008 10:44
Cytat z powyższego śnurka:
"Zarówno Środa, jak i Żakowski, uznali, że sposobem na walkę ze stereotypami jest edukacja. - Trzeba z tym walczyć na poziomie instytucjonalnym. Przez szkolnictwo integracyjne, walkę z różnymi formami samowykluczenia. Musimy zacząć myśleć o tym jako o nasilającym się zjawisku społecznym - apelował Żakowski."
Może by tak rozpoczęli od naszego, polskiego podwórka i w sposób instytucjonalny rozpoczęli by kampanię medialną za wprowadzeniem BONU OŚWIATOWEGO, co w znacznej mierze zmniejszyło by te "formy samowykluczania" wśród zdolnych, lecz biednych dzieci.
Na pewno wzrosłaby wówczas ilość samowykluczających się miernych nauczycieli, ale oprócz p. Broniarza i jego związkowego koleżeństwa nikt z tego powodu nie powinien uronić ani jednej. łzy.


Trapp - Nie 16 Mar, 2008 12:07
i w sposób instytucjonalny rozpoczęli by kampanię medialną za wprowadzeniem BONU OŚWIATOWEGO

Czy uważasz że oni by pozwolili rodzicom posyłać dzieci do takich szkół jakie by im - rodzicom - się podobały


Półkownik - Nie 16 Mar, 2008 13:15
Oczywiście, że nie Trappie. Ale tak postawiony problem uwidacznia całą ich środowo-żakowską płyciznę intelektualną.


Rodak_ - Pon 17 Mar, 2008 11:13
Reforma oświaty uderzy w kieszenie rodziców
Reforma oświaty polegająca na wysłaniu sześciolatków do pierwszych klas zaczyna się od wymiany szkolnych programów i podręczników. Zapłacą za to rodzice, i to słono - ostrzega dziennik "Polska".



Tak wykombinowali w PO, że teraz rodzice muszą płacić za bezsensowną reklamę podręczników w cenie.


wichura - Pon 17 Mar, 2008 11:34
Żadna nowość. W Polsce niemal za wszystkie reformy przeprowadzane przez okrągłostołową koalicję płaciło zawsze społeczeństwo.


dziad - Pią 23 Sty, 2009 16:59
Dewastacji oświaty ciąg dalszy:
http://www.forumrodzicow....ona-przez-sejm/


Zbigniew - Pią 23 Sty, 2009 23:01
Proszę przypomnieć sobie grudniowe targi komuchów (którego elementem jest ZNP) z PO odnośnie poparcia reformy pomostówek. Oto prawdziwe moim zdaniem drugie dno zakulisowych ustaleń. Pierwsze już było: nauczycieli praktycznie nie ruszyli. Pierwsze ' (prim): uwalenie wsi za zerwanie wiecznie żywego sojuszu robotniczo - chłopskiego skutkujące grzebaniem wokół KRUSu (pomijam zasadność) też. Teraz czas przyszedł na drugie dno. Zapytam ile to etatów dla śmierdzących nierobów i ich żon udających pracę i nieróbstwem "wypracowujących" sobie ciężko zasłużoną emeryturę? Około 20 tysięcy etatów. Zero odpowiedzialności. Zero. Zera rzondzom.


Strona 1 z 21, 2


Powiązane tematy
Warhammer Fantasy Roleplay
KĄCIK AUTOMOBILISTY.
Noc III
[Wampir] CbN: Inkubator II
[WFRP 1ed] Ballada o zbójnikach
[Sesja] Zamaskowany Przybysz
[sesja] Bezsłoneczna cytadela
O Bogu i Szatanie, o realności Dobra i Zła
... co tam u Pana w panstwie, Panie Prezydencie?...
Andrzej Lepper
Magia
[Wampir]ChbN: Inkubator
[Dungeons&Dragons] Ravenloft
6-cio latki - do szkoły ?
Mafia w realiach Warhammera
Skupisko wiadomości z grup dyskusyjnych , Index
Linki,